Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Kryształowi: łatwy hajs – Joanna Opiat-Bojarska

12 maja 2019

Kryształowi: łatwy hajs – Joanna Opiat-Bojarska

Wydawnictwo Muza , 2019 , 448 stron

Cykl Kryształowi ; Część 2

Literatura polska

   Psy na psy. Kryształowi.

Driver wszedł do zespołu ludzi elitarnych o czystych rękach, przejrzystych myślach i specyficznych umiejętnościach. Niemalże szlachetnych – chciałoby się dodać sarkastycznie, bo też i przewrotnie narrator ich opisuje. Tak naprawdę nie było tutaj nic kryształowego, przejrzystego i transparentnego poza dwiema cechami – twardość i ostrość. Ta pierwsza, by przetrwać, a ta druga, by skutecznie ciąć. Poza tym kryształowymi rządziły również takie same cechy negatywne, jak każdym innym człowiekiem. Od tych drobnych, brudzących myśli seksem i alkoholem, po te większego kalibru – jak zdobyć wpływy i władzę kosztem kolegów z firmy. Pozornie każdy z zespołu – Zofia, Kardasz i Driver – rozpracowywał inną, odrębną sprawę, działając na pograniczu prawa, ale tak naprawdę wszystkie drogi czyli liczne wątki prowadziły poprzez agencje towarzyskie i kluby go-go do jednego człowieka. Na tyle cwanego i zorientowanego w sposobach działania poznańskiego BSWP, że skutecznego w ich udaremnianiu. Nawet tych podjętych wbrew obowiązującym procedurom.

   Kryształowi trafili na równie twardego i ostrego przeciwnika.

   Kolejna część po Świeżej krwi nic nie straciła z mocy przekazu funkcjonowania świata przestępczego i struktur policyjnych. Brutalnego i bezlitosnego, w którym liczy się tylko hajs. Łatwy hajs. Pozornie, bo o krótkich nogach, ale na tyle łatwy, że potrafiący skusić nawet policjantów, próbujących zagrać na dwie strony. Obie ciemne, dwuznaczne moralnie, w którym dobre uczucia nie miały większego znaczenia, chyba że prowadziły do zaspokojenia bieżących potrzeb – seksu, władzy lub pieniędzy. Nawet cięty język i dialogi pełne wulgaryzmów podkreślały ten ciemny wymiar życia ludzi szemranych i tych, którzy ich rozpracowywali. Wydawałoby się, że daleki ode mnie, może nawet nierealny, bo wymyślony przez autorkę. Okazuje się jednak, że wizjonerski. Trudno nie oprzeć się temu odczuciu, czytając doniesienia policyjne o likwidacji w marcu przez CBŚP pięciu agencji towarzyskich w Poznaniu. Skojarzenie z powieścią nasunęło mi się automatycznie. Nie zdziwiłabym się, gdyby scenariusz wydarzeń w rzeczywistości, pokrywał się z tym powieściowym.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka o swoich powieściach.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

P.I.I.G.S. – Tomasz Prusek

5 maja 2019

P.I.I.G.S. – Tomasz Prusek

Wydawnictwo Agora , 2019 , 344 strony

Dylogia ; Tom2

Literatura polska

Kontynuacja K.I.S.S. duuuuużo lepsza!

   W moim ratingu kredytu zaufania do umiejętności autora, używając nomenklatury ekonomicznej, podniosła się z A do AA. A to za sprawą Olgi Kirsch, z którą tym razem nie zgubiłam kontaktu do końca jej emocjonującej i niebezpiecznej historii, a narrator zewnętrzny cały czas sprawiedliwie rozdzielał uwagę pomiędzy bohaterów powieści. Zaczynającej się jak bajka, w której po próbie samobójczej Olgi zjawia się anioł stóż i ratuje ją z opresji. Opłaca kobiecie rehabilitację w niemieckiej klinice, a potem skutecznie namawia do powrotu na scenę tym razem światowej finansjery. Do gry w P.I.I.G.S., której akronim autor rozszyfrowuje w powieści. Przypomina zabawę układania kostek domino w jednym ciągu, której efekt końcowy bywa zwykle spektakularnie destrukcyjny dla układu i wszystkich graczy, oprócz tego, kto je układał i kto pchnął pierwszą kostkę.

   Dokładnie tego dokonała Olga.

   Ze swoim nowym amerykańskim współpracownikiem Stevenem. Podopiecznym Davida Bernsteina, anioła stróża Olgi. Sukcesy, przychylność i opiekuńczość ze strony mocodawcy uśpiły jej przyzwoitość. Wprawdzie na moment. Tylko na chwilę zapomnienia w codziennej adrenalinie gry, ale to wystarczyło, by uczynić ją współwinną. Było już za późno,  gdy poczuła woń krwi swoich ofiar.

   Opamiętanie i bunt ponownie postawiły ją w sytuacji zagrożenia życia.

   Druga odsłona losów Olgi była zdecydowanie lepiej opowiedziana. Autor po przeładowanej wiedzą ekonomiczną w części pierwszej, tutaj znalazł proporcjonalną równowagę między fikcją a wiedzą merytoryczną. Dzięki temu powieść nie przypominała już miniencyklopedii ekonomicznej, ale bardzo dobry thriller z wątkiem sensacyjnym. Dodatkowo rozwinął płaszczyznę korzystnie komplikującą fabułę – indywidualne układy, zależności i walka o status quo między bohaterami w życiu prywatnym. Podniosło to napięcie i przyśpieszyło dynamikę fabuły z kierunkami rozwoju nie do przewidzenia w skutkach. W ten emocjonujący sposób przekazał bardzo ważną wiedzę. Nie o ekonomii jako takiej, ale o jej wpływie na mnie, zwykłego człowieka.

   Bardzo niepokojącą.

   Nie tylko na czym polegają spekulacje giełdowe, jakie są ich konsekwencje dla gospodarek państwowych i przeciętnego człowieka, ale wytłumaczył również znane z mediów bankructwo Grecji. Fenomen państwa, które przez dekady mogło zadłużać się ponad miarę, budując kraj na oszustwie, korupcji, nepotyzmie, kumoterstwie i niepłaceniu podatków. Poszedł w tej wizji o jeden krok dalej, burząc moje poczucie bezpieczeństwa – ukazal kruchość mechanizmów giełdowych oraz łatwość wpływania na ich kierunki rozwoju włącznie z destrukcyjnym wpływem na gospodarkę dowolnego państwa.

   W tym Polski.

   Wszystko zależy od człowieczej chciwości i przyzwoitości, jakie walczą w ludziach finansów. Od umiejętności mówienia „nie” zyskom, kiedy w grę wchodzi ludzkie nieszczęście. Jej wynik obserwujemy od czasu do czasu w doniesieniach medialnych – krach, oszustwo, bankructwo, spadek, kryzys czy samobójstwo sąsiada-bankruta.

   To my, zwykli ludzie, jesteśmy ostatnią kostką w tej grze domino P.I.I.G.S.

Polecam wywiad z autorem.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

K.I.S.S. – Tomasz Prusek

2 maja 2019

K.I.S.S. – Tomasz Prusek

Wydawnictwo Agora , 2019 , 320 stron

Dylogia ; Tom 1

Literatura polska

   Pozornie historia o ludziach.

   O ich mocnych i słabych stronach. Tak też zaczęła się opowieść o nich. W ekstremalnych warunkach, sprawdzających człowieczą wytrzymałość na wysoki poziom adrenaliny, ryzyka i stresu w górskich warunkach podczas wspinaczki na stromy, trudny i wymagający bardzo dobrej kondycji fizycznej i psychicznej, szczyt. Już wtedy mogłam zauważyć, kto kim jest. Co sobą reprezentuje. Jak reaguje w skrajnych i niebezpiecznych sytuacjach. Tym krótkim intro, opisującym wypad w góry czwórki znajomych ze sfery finansowej, autor wstępnie naszkicował osobowości głównych bohaterów.

   Marcina postępującego tak, jak inni tego od niego oczekiwali. Adama z lękiem wysokości zakochanego w Oldze. Kamila agresywnego i roszczeniowego  wobec świata i innych, narzeczonego Olgi. I wreszcie Olgi, urodzonej liderki potrafiącej odnaleźć się w zaskakujących i najtrudniejszych chwilach, natychmiast rozwiązującej problem z korzyścią dla wszystkich.  Te prywatnie ujawnione cechy autor przeniósł w sferę zawodową, a zdobywanie szczytu w górach uczynił metaforą  zdobywania szczytów na giełdzie. Tam wszyscy byli młodymi, obiecującymi finansistami, spośród których najbardziej wyróżniała się Olga. Nie tylko talentem analityka giełdowego, który nigdy nie popełnił błędu, ale przede wszystkim cechą kłopotliwą wśród ludzi finansów – przyzwoitością. Lubiła powtarzać za Immanuelem Kantem – Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie. Te zasady czyniły ją niewygodną. Wręcz niepożądaną w kruchych układach biznesowo-politycznych, w których liczył się przede wszystkim maksymalny zysk przy minimalnym ryzyku. Uczciwość, która miała być jej tarczą, a kompetencje i talent gwarancją pozycji giełdowego guru, okazały się zbyt kruche do obrony przed agresywnymi działaniami chciwych decydentów wpływowego lobby, politycznych zależności, funduszy zarządzającymi szemranymi pieniędzmi, wykorzystującymi do tego czwartą władzę – prasę. Na dodatek nadciągała bessa przełomu lat 2007/2008, w trakcie której Olga miała przekonać się, kto był jej wrogiem, kto przyjacielem, a kto aniołem stróżem.

   Jednak te postacie nie były jedynymi bohaterami tej powieści.

   Równie ważnym, a może najważniejszym, była giełda i wszystko to, co wiązało się z jej funkcjonowaniem. Tym oficjalnym, prowadzonym w biurach analityków giełdowych, gabinetach zarządów, salach walnych zebrań, jak i tym nieoficjalnym. Planowanym i realizowanym na spotkaniach w restauracjach, klubach i prywatnych domach, na kontach w rajach podatkowych i w indywidualnych kieszeniach. Autor uchylił rąbka tajemnicy o patologii w zarządzaniu funduszami inwestycyjnymi, w której chęć zysku i ryzyko uzależniają równie mocno, jak hazard. Pozwolił zajrzeć za kulisy nieprzewidywalnej w skutkach gry, która może skończyć się pocałunkiem śmierci albo K.I.S.S., którego skrót rozszyfrowuje na ostatnich stronach książki. Może dlatego ludzie w tej powieści pełnią rolę jednego z wielu elementów wchodzących w skład mechanizmów giełdowych, które są głównym i dominującym wątkiem powieści.

   Dla mnie zbyt dominującym.

   Widać to zwłaszcza w jej końcowej części, w której o losach, zdawałoby się najważniejszej bohaterki, dowiedziałam się od osób trzecich. Również w końcowej akcji poszatkowanej szybko kończącymi się wątkami ujętymi niemalże w telegraficznym skrócie tak, jakby autorowi zabrakło chęci i cierpliwości do tworzenia spoiwa między nimi.

   Przede mną dalsze losy Olgi i giełdy.

Fragment powieści i kilka słów autora o książce.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Giełda milionerów – Mariusz Koperski

27 kwietnia 2019

Giełda milionerów – Mariusz Koperski

Wydawnictwo Muza , 2019 , 352 strony

Literatura polska

   Zlekceważyłam powyższe motto poprzedzające fabułę. To był mój błąd, bo od zrozumienia jego przesłania zależało moje czytelnicze śledztwo i podążanie tropem zabójcy. Przywiązując wagę do konkretów, tkwiłam w rzeczywistości podawanej mi przez bohaterów. Niekoniecznie prawdziwej. W swojej naiwności przyjmowałam ją jednak za jedyną obowiązującą w tej kryminalnej historii.

   A było ich tutaj kilka.

   Tworzyły delikatną tkankę powiązań. Kruchą sieć układów. Czuły system zależności. Niewidoczną  grzybnię przeszłości. Wszystkie nakładały się na siebie warstwami i przenikały, ukrywając to, co widoczne i oczywiste. Stwarzając pozory. Żeby dotrzeć do głębszych pokładów istotnych informacji, trzeba było je bezkompromisowo demaskować. Czasami boleśnie zdzierać, by dokopać się do sedna zbrodni i mordercy.

   Nie było mi łatwo.

   W Zakopanem, w siedzibie fundacji prowadzonej przez małżeństwo miliarderów, zamordowano pozornie szanowanego i lubianego emeryta – Jana Lewcuna. Wbito mu zwykły, kuchenny nóż prosto w serce.  Szybko jednak pojawiły się demaskujące ofiarę informacje, że nie przez wszystkich szanowany i lubiany. Miał wrogów. Śledztwa ustalenia sprawcy podjęło się specyficzne trio policjantów, których status zawodowy zmieniał się z dnia na dzień.  Hermann wyleciał z policji, komisarz Karpiel odszedł na urlop, a komendant policji Derebas właśnie pożegnał się z odznaką – jak podsumował ich sytuację burmistrz miasta. Role pozostałych bohaterów również ulegały zmianie w zależności od pojawiających się nowych faktów i wątków, w których obce historie innych stawały się ich osobistymi. Właściwie w miarę prowadzenia śledztwa trochę w sposób oficjalny, a trochę w sposób nieformalny, doszłam do jednego wniosku – każda z postaci miała dobry motyw.

   Każdy bohater był potencjalnym zabójcą.

   A to za sprawą odczłowieczonych powiązań, zależności i układów biznesowych, ale przede wszystkim wydarzeń z przeszłości, które miały decydujący wpływ na rozwój wypadków w teraźniejszości.

   Włącznie z morderstwem.

   Autor doskonale znał materię, z którą pracował, lepiąc z niej trudny orzech do zgryzienia. Chociaż odpowiedniejszym porównaniem tutaj byłby  mocno zciśnięty węzeł gordyjski. Wiedział, jak go zasupłać, by jego rozwiązywanie było trudne i skomplikowane czyli takie, jakim fani kryminałów lubią najbardziej. Jako mieszkaniec Zakopanego znał jego najciekawsze miejsca, by mnie do nich zaprowadzić, ukazując mroczny urok miejsc nieznanych turystom. Znał również pracę urzędnika miejskiego, by wykorzystać zdobytą wiedzę i doświadczenie do misternego budowania skomplikowanych warstw fabuły. Był również dziennikarzem, by wiedzieć, jak z nieistotnej informacji stworzyć nośny dil, a wymowę faktu niewygodnego złagodzić. Jest literaturoznawcą, by rzeczowo, ale i efektownie wykorzystać klasykę literatury w fabule powieści.

   Może to jest przepis na świetny kryminał?

   Tego nie wiem, ale jednego jestem pewna – nie miałam szansy, by w tym gąszczu dynamicznej, płynnej, zmiennej gry, okazać się lepszą w logice myślenia niż narrator. Ciekawa jestem, czy znajdzie się czytelnik, który tego dokona? Śmiem wątpić, bo ten kryminał to wyzwanie do podjęcia gry bez zasad.

   Jak w życiu, które też jest grą.

Giełda milionerów [Mariusz Koperski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autor o książce.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Ghostwriter – Alessandra Torre

24 marca 2019

Ghostwriter – Alessandra Torre
Przełożył Ryszard Oślizło
Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 352 strony
Literatura amerykańska

Idealny poranek. Idealny mąż. Idealna córka. Idealne kłamstwo.

Idealność we wszystkim. Nawet w kłamstwie, którego pilnie strzegła główna bohaterka, trzydziestodwuletnia Helena. Prawdę znała tylko ona i to ona dźwigała jej brzemię od czterech lat. Od śmierci męża i córki. Od unicestwienia jej „idealnej” rodziny. Potem przez lata czekała, aż spadnie ostrze gilotyny, pojawi się wyjście ewakuacyjne.

I pojawiło się!

Ze skutkiem ubocznym, jakim była śmierć. Rak dawał jej trzy miesiące życia i szansę na ujawnienie prawdy o swojej rodzinie w formie książki. Była znaną autorką piętnastu poczytnych powieści, więc nie miała z tym problemu. Miała jednak zbyt mało czasu, żeby napisać historię, która zasługuje, by poświęcić jej lata. To miała być książka jej życia. Ta najważniejsza. O dzikiej, szalonej, bezrozumnej miłości dwóch bliźniaczych, naiwnych, niewinnych dusz, która miała szansę na dożywotnie porozumienie i przyjaźń, a zakończyła się śmiertelną tragedią. Helena o pomoc w jej napisaniu poprosiła swoją największą rywalkę, której powieści nieustannie plasowały się na topie bestsellerów. W obliczu śmierci przełknęła wzajemne animozje, uszczypliwości, prześmiewcze opinie, druzgocące recenzje i złośliwe mejle, proponując jej rolę ghostwriterki. Opowieść o wspólnym pisaniu książki-wyznania zajęło Helenie większość powieści, a mimo to napięcie rosło.

Autorka to mistrzyni suspensu!

Mimo że spowalniała akcję zmierzającą do finałowego rozstrzygnięcia tajemnicy bohaterki, to jednak atmosfera gęstniała podsycana od czasu do czasu coraz dłuższymi wstawkami z właśnie pisanej w duecie powieści życia. Niespodziewane wydarzenia, które wprowadzała w życie umierającej Heleny, zaskakiwały, zmieniając spojrzenie na bohaterów. Z piedestałów autorytetów ściągała ich w szarą rzeczywistość ludzi z wadami, ułomnościami i sekretami, których wstydzili się, budując wokół siebie mury niedostępności. Helena w postaci mrocznego, zdystansowanego, apodyktycznego i opryskliwego sposobu bycia, a ghostwriterka pod pseudonimem literackim ukrywającym prawdziwą tożsamość. Powoli, metodycznie, wręczała tej ostatniej elementy prawdy i minihistorie, które były, jak laski dynamitu, starannie rozmieszczone i gotowe do podpalenia. A kiedy to zrobiła, emocje eksplodowały, a dynamika akcji nabrała tempa.

Zawrotnego!

Maraton zakończony sprintem, na mecie którego czekało mnie pytanie – Czy Helena postąpiła słusznie? Na odpowiedź na nie autorka przygotowywała mnie przez całą historię Heleny, abym dobrze zrozumiała przyczyny jej wyborów. Dokładnie z tego powodu rozciągała fabułę, by dać mi czas na zastanowienie się. Po to kreśliła obrazy ludzi z fałszywymi maskami, pod którymi kryła się prawdziwa twarz, abym zrozumiała, że każdy nosi w sobie dwie natury – zewnętrzną i wewnętrzną. Po to konfrontowała ich postępowanie z tym, co kryli w środku, by uzyskać odpowiedź również na drugie pytanie sformułowane i umieszczone na okładce:

Ku swojemu zaskoczeniu nie miałam żadnego dylematu w jednoznacznym ocenieniu Heleny i na oba pytania odpowiedziałam zdecydowanie – nie. Nie znaczy to jednak, że na miejscu Heleny postąpiłabym inaczej.

Ja również mam w sobie dwie natury.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Ghostwriter [Alessandra Torre]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Dwanaście – Marcin Świetlicki

21 marca 2019

Dwanaście – Marcin Świetlicki
Seria Polska Kolekcja Kryminalna Tom II
Wydawnictwo EMG , 2006 , 212 stron
Literatura polska

   Znalazłam przepis na książkę, nieważne jaką, ważne, że książkę. Marcin Świetlicki, znany raczej jako poeta, postanowił spróbować sił w zawodzie cukiernika i upiec popularne ciasto – czyli napisać powieść, a ściślej thriller. Przynajmniej do tej kategorii zaliczył ją wydawca informując mnie o tym na tylnej okładce.
Powszechnie wiadomo, że efekt każdego produktu końcowego w kuchni zależy od jakości poszczególnych składników oraz umiejętności piekącego. Marcin Świetlicki-cukiernik wziął więc:
– 2 kg mrocznej atmosfery z miasta Breslau,
– 80 kg żywej wagi bohatera z powieści Jerzego Pilcha,
– 40 l każdego alkoholu pod ręką,
– 1 osobę seryjnego zabójcy,
– szczyptę wulgaryzmów z Achai Andrzeja Ziemiańskiego,
– składnik X.
Wszystkie półprodukty zaczął łączyć i mieszać. Mroczną atmosferę z Breslau przeniósł do Krakowa, a dokładniej do czterech klubokawiarni i gospód: Biuro, Dym, Piękny Pies i Zwis. W tym czworokącie bermudzkim umieścił, a właściwie usadził przy stolikach tychże barów bohatera, który spuchł, utył, posiwiał i zdziadział, od nadmiaru spraw życiowych i amatorsko-zawodowo-detektywistycznych. Składnikiem łączącym pozostałe uczynił seryjnego zabójcę, który morduje, celowo lub przypadkowo, swoich znajomych, wprowadzając odrobinę ożywienia w miejsce marazmu i tumiwisizmu w zaułkach ulic miasta. Zbytnią gęstość i ciężkostrawność tej mieszanki podlał wszelkiego rodzaju alkoholem oraz rozładowującymi napięcie wyrazami z języka mięsistego. Na koniec dodał tajemniczy składnik X, niczym profesor-stwórca kreskówkowych Atomówek czyli własny talent poetycki, sprawiający układanie się momentami, pisanej przez niego prozy, w strofy. Ostatecznie całość włożył w foremkę okładek i wydał między ludzi.
   Otworzyłam, spróbowałam i poczułam zakalec. Gospodarz zaczął się więc krygować i uprzedzać ewentualne niezadowolenie: że on sobie tak po cichutku tylko tę historię napisał, dla siebie, żeby spróbować sprawdzić się w innym gatunku literackim. To trzeba było do szuflady napisać, żeby dojrzało jak wino, a nie od razu publikować. Że ona nie jest, nigdy nie była i nie będzie historią o alkoholu. Uważnie przeczytałam tę książkę i stron bez alkoholu i nie o alkoholu naliczyłam na palcach jednej ręki, a główny bohater nie pił, ale patrzył przez alkohol, mówił przez alkohol, czuł i myślał przez alkohol. Hohohoho! Co za kokieteria! Na zakończenie szantaż: ta historia zaciekawi tylko bezpośrednio zainteresowanych, trzeźwych i w nastroju, bo reszta to matoły. Cóż , może inni nie mają wyboru, ale ja mam, ja mogę krzyczeć: KRÓL JEST NAGI!
   Jednak Pan Marcin Świetlicki wziął sobie do serca maksymę: trening czyni mistrza. Dosłownie i w przenośni. Trzecia część trylogii Jedenaście, z Mistrzem w roli głównej, otrzymała główną nagrodę w kategorii proza w konkursie Nagroda Literacka Gdyni 2009. Mam nadzieję, że Kapitule Konkursu ciasto smakowało, bo ja zdecydowanie dziękuję, więcej próbować nie będę.

   Przy okazji zrobiłam sobie TEST NA ALKOHOLIZM, bo po takiej książce licho nie śpi. W podsumowaniu wyników okazało się , że takich ludzi. jak ja – nie ma. Na pocieszenie otrzymałam radę: zacznij pić. :/

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Klątwa siedmiu kościołów – Milos Urban

Klątwa siedmiu kościołów – Milos Urban
Przełożył Zbigniew Machej
Wydawnictwo Prószyński i S-ka , 2006 , stron 248
Literatura czeska

   Jeszcze nie polubiłam literatury czeskiej. Jeszcze, bo cały czas szukam. Staram się znaleźć chociaż jedną, przynajmniej jedną perełkę. Skorzystałam więc z kolejnej okazji jej znalezienia i poszłam na spotkanie, z akademickim wykładowcą literatury czeskiej, pod nazwą Co czytają Czesi? Dowiedziałam się, że Milana Kunderę (czytałam), że Bohumila Hrabala (czytałam), że Milosa Urbana. O! Nie czytałam!
   Sam tytuł dosyć tajemniczy, bo w wersji oryginalnej z podtytułem powieść gotycka. Polski wydawca podtytuł wyrzucił, ale za to dorzucił wyraz klątwa. Tym bardziej ciekawe! Ognistoczerwona okładka zapraszała mnie do wejścia szerokim Mostem Karola w miasto, obiecując atmosferę duszną, mroczną, tajemniczą, z dużą dawką grozy. Nie wahałam się, dałam się wprowadzić w stare uliczki Pragi, podążałam dzielnie za głównym bohaterem, słuchając w imię wyższych celów ( znalezienie perełki literatury czeskiej), jego utyskiwań na swoje wstydliwie niemęskie imię, na traumatyczne lata szkolne i nieśmiałość wobec kobiet. Czekałam tak do końca powieści. Cierpliwie, bo jak zacznę to czytam od deski do deski, zgodnie z nazwą bloga. I co? I nic!
   Klątwy nie było, za to był seryjny zabójca i jego ofiary poddane, z drobiazgową dokładnością, literackiej wiwisekcji. Nie poczułam więc grozy, tylko obrzydzenie. Most Karola to widmo, bo niby był, ale tylko na okładce. Kościoły były, nawet obiecanych siedem, ale ten siódmy tylko teoretycznie, bo w postaci zapisów w źródłach historycznych. Atmosfery duszności i mroczności więcej doznałam w Jądrze ciemności Josepha Conrada, które to przecież powieścią gotycką nie jest. Więc może dobrze się stało, że wydawca podtytuł usunął, ale za to sklasyfikował powieść jako horror. Też mogłabym z tym polemizować, ale nie będę taka drobiazgowa. Z elementów nadprzyrodzonych występowały odmienne stany świadomości głównego bohatera, który niestety, nie był mrocznym rycerzem ciemności, lecz zakompleksionym policjantem-detektywem, a to wyrzucanym, a to przyjmowanym do pracy. Największą niespodzianką okazało się zakończenie, dosłownie z innej epoki. Jednym zdaniem czeski film, a właściwie czeska książka.
   Kolejne rozczarowanie, które mnie nie zniechęciło. O, nie! Nie poddaje się, bo wiem to na pewno, że:…kiedyś cię znajdę, znajdę cię… – śpiewam sobie razem z Reni Jusis.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

To nie jest kraj dla starych ludzi – Cormac McCarthy

To nie jest kraj dla starych ludzi – Cormac McCarthy
Tłumaczył Robert Bryk
Wydawnictwo Prószyński i S-ka , 2008 , 238 strony
Literatura amerykańska

   Dynamiczne zdjęcie na okładce i chęć przeczytania powieści przed obejrzeniem jej ekranizacji sprawiły, że sięgnęłam po tę książkę. Wiedziałam, że film prędzej czy później do mnie trafi, a ja lubię najpierw przeczytać powieść, a potem popatrzeć na jej interpretację filmową.
   Nastawiłam się więc na dobrą sensację, ale od początku, od pierwszych stron, coś mi w niej nie pasowało. Zbyt wiele osób zabitych, wręcz epidemia morderstw, stale wtrącający się w akcję, jak zza grobu, głos szeryfa, szkicowość rozwijającej się historii stającej się powoli bardziej zarysem scenariusza filmowego i nielogiczność postępowania niby głównego bohatera. Piszę „niby”, bo w miarę czytania zaczęłam rozumieć, że głównym bohaterem jest szeryf, który początkowo tak bardzo przeszkadzał mi swoimi wtrącanymi rozważaniami. To jego przemyślenia, początkowo dawkowane przez autora, a stające się z czasem główną myślą przewodnią powieści, są najważniejsze w tej książce. Reszta to tylko ilustracja do rozważań. Tło uzasadniające powód jego odejścia z pracy w policji na emeryturę. Powód, który jest tytułem książki i jednocześnie zdaniem czasami słyszanym przeze mnie w programach informacyjnych i publicystycznych, a wypowiadanych z goryczą i żalem przez polskich emerytów: to nie jest kraj dla starych ludzi.
   W polskim kontekście chodzi o byt materialny, natomiast w kontekście amerykańskim o szeroko pojęte wartości moralne, a właściwie ich zanik w postępowaniu ludzi.
   Skoro w Polsce nie można godnie żyć i w Ameryce też nie, bo według szeryfa ten kraj zabija człowieka w mgnieniu oka, to zastanawiam się, czy jest gdzieś państwo, w którym można godnie żyć na emeryturze, w pełnym poczuciu bezpieczeństwa, otoczonym miłością rodziny i szacunkiem znajomych, w środowisku przestrzegającym zasad moralnych, w którym głównymi problemami w nauczaniu młodych są rozmowy w czasie lekcji, bieganie po korytarzach. Żucie gumy. Ściąganie?
   Czy jest jeszcze gdzieś taki kraj dla starych ludzi?
   Autor nie poprzestaje na poszukiwaniu odpowiedzi tylko na to pytanie. Idzie w swoich rozważaniach dalej twierdząc, że wszyscy jesteśmy źle przygotowani do tego, co ma nadejść. Nieważne co.(…) cokolwiek nadejdzie, trudno nam będzie z tym wytrzymać.
   Wtedy będziemy szukać odpowiedzi na pytanie:
   Czy jest jeszcze taki kraj, w którym w ogóle da się żyć?

To nie jest kraj dla starych ludzi [Cormac McCarthy]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

Tutaj obejrzałam zwiastun filmu powstałego na podstawie tej powieści.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: