Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Fatalne kłamstwo – Valerie Keogh

15 marca 2021

   Lepiej późno niż wcale?

   A może jednak lepiej nigdy niż w ogóle? W przypadku Beth, Megan i Joanne lepiej byłoby, żeby wcale. Poznały się na studiach, chociaż różnił ich status majątkowy, wygląd, podejście do życia i charaktery – jedna szczera i obcesowa, druga niepewna i podejrzliwa, trzecia skupiona i zdeterminowana. A mimo to zostały przyjaciółkami na czas studiów i kolejne dwadzieścia lat po nich. Na śmierć i życie.

   Dosłownie!

   Poznałam je, kiedy stały na szczycie klifu zaledwie kilka centymetrów od jego krańca, trzymając się silnie za ręce. Opis ich sytuacji, w jakiej je zastałam, jednoznacznie wskazywał, że przed nimi pozostał tylko jeden krok. Ostatni i ostateczny. Tą dramatyczną sceną autorka rozpoczęła emocjonujący, angażujący intelektualnie i podstępnie wprowadzający w meandry wartości moralnych thriller psychologiczny, bo od razu zadałam sobie pytanie – co takiego stało się w życiu tych trzech kobiet, że po dwudziestu latach zdecydowały się razem na ten desperacki krok? Wisiało ono nade mną przez całą opowieść o rodzącej się w bólach i cierpieniu prawdzie. Ten proces wymagał czasu, dlatego autorka cofnęła mnie w czasie do ostatniego dnia nauki trzech studentek na uczelni, kiedy podczas ostatniego, wspólnego wypadu poza Londyn, połączyła je wspólna tajemnica.

    Obietnica jej dochowania na zawsze.

   Oj tam, oj tam – przyznam, że dokładnie tak pomyślałam, bagatelizując jej wagę. Nie wydawała mi się aż tak przerażająca i krzywdząca innych. I tu mnie autorka miała. Dokładnie o to jej chodziło, bym postrzegała niewielkie kłamstwo za niewinne i nieszkodliwe. Podejrzewam, że to właśnie dla takich ignorantów, jak ja, napisała tę apokaliptyczną społecznie i psychicznie ilustrację do ósmego przykazania dekalogu – nie kłam, sugerując podstępnie, że może są wyjątki od tego nakazu? Przeanalizowała życie trzech bohaterek i udowodniła mi, że stare, dobre i szlachetne powiedzenia w stylu „prawda cię wyzwoli” czy to zacytowane na początku wpisu, nie mają racji bytu w życiu. Zadała im wręcz kłam!

   A ja jej na początku uwierzyłam (sic!).

   A wszystko zaczęło się od złamania paktu, którego tak, jak w przypadku wszystkich dobrych planów ich powodzenie zależało od tego, czy wszyscy będą grać swoje role. Pierwsza wyłamała się Megan, która przestała ją grać w imię prawdy, planując zbudować na jej bazie nowy związek. Prawdy, która okazała się ostrą, niebezpieczną, śmiertelną bronią rozrywającą puszkę Pandory z ukrytymi w niej zjadliwymi demonami, które ułożyły się w przerażający, długi, ohydny, mroczny łańcuch przyczyn i skutków w życiu trzech kobiet zapoczątkowany przez jedne, wydawało mi się na początku tej opowieści, niewinne kłamstwo. Konsekwencje, jakie zaczęły ponosić w życiu prywatnym i zawodowym, kiedy sekret został ujawniony, zamieniło ich dotychczasowe życie w cuchnącą i żrącą lawinę tragedii, która porywała i niszczyła wszystko po drodze, rozprzestrzeniając się wokół nich, roztrzaskując je na drobne kawałki i tworząc pułapkę bez wyjścia. Kolejne wypływające na powierzchnię kłamstwa zaczęły nie tylko zagęszczać emocjonalnie fabułę i zmieniać kierunek akcji oraz decyzje bohaterek, ale również logikę mojego myślenia. Zwiększająca się świadomość powagi sytuacji, którą autorka nasączała stronę po stronie, zmieniała moje nastawienie i ocenę dotychczasowych osiągnięć i sukcesów kobiet zbudowanych na zerodowanych fundamentach.

   Na bazie tylko jednego kłamstwa.

   Prawda, którą autorka odkrywała sukcesywnie wraz ze zwierzającymi się głosami kobiet, była przesiąknięta jadem trucizny od początku do końca. W poszukiwaniu, chociażby odrobiny światełka, w dusząco oplatającym gąszczu fałszu odkrywałam tylko kolejne bagno tajemnic aż do końca powieści, który nie przyniósł ulgi, nie rozładował napięcia, ale podkręcił akcję i pozostawił niezły dylemat moralny i filozoficzny oraz jeden przerażający wniosek.

   Kłamstwo jest gorsze od śmierci.

   Bo tylko ona mogło przynieść ulgę w tym oceanie cierpienia. Tylko ona mogła obniżyć siłę napięcia wywołanego cierpieniem. Tylko jej wizja mogła zmusić takich ignorantów, jak ja, do zastanowienia się nad tą sugestywną i brawurową ilustracją do szóstego przykazania Dekalogu – nie kłam. W ten magiczny sposób autorka z adwokata kłamstwa zamieniła się w adwokata prawdy i starych, dobrych, przyzwoitych powiedzeń, które po tym thrillerze, nie brzmią już jak slogany i po którym mogę napisać z całą świadomością jego brzmienia – jeśli masz zamiar skłamać, to lepiej od razu się zabij.

   To mistrzowsko skonstruowana psychologicznie i moralnie ilustracja do życia, która pozostawia dylemat godny tematu spotkania w dyskusyjnym klubie książki.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Fatalne kłamstwo – Valerie Keogh, przełożyła Katarzyna Bieńkowska, Wydawnictwo Muza, 2021, 304 strony, literatura angielska.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *