Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Łańcuch – Adrian McKinty

5 października 2019

Łańcuch – Adrian McKinty

Przełożył Dariusz Żukowski

Wydawnictwo Agora , 2019 , 400 stron

Literatura australijska

Na tylnej okładce tej książki znalazłam ankietę.

Łatwą, ale tylko pozornie. Tak naprawdę nie oczekiwała ode mnie jednoznacznej odpowiedzi. Nie wymuszała wahań i dylematów przed wyborem. W ogóle nie oczekiwała żadnych deklaracji. Pytała retorycznie, bo tuż pod nią widniała zaskakująca odpowiedź.

Łańcuch obnażał moralnie głównych bohaterów thrillera, uwidoczniając mroczną sferę psychiki każdego człowieka. Zdolność do bycia i ofiarą, i katem.

   Chociaż nie do końca.

    Kiedy wraz z główną bohaterką Rachel, matką trzynastoletniej Kylie, zostałam nagle i gwałtownie wciągnięta do Łańcucha, walczyłam w myślach. Rachel otrzymywała jasne komunikaty – powiadomisz policję – córka zginie, podzielisz się informacją z innymi – córka zginie, nie wykonasz polecenia – córka zginie, cokolwiek zrobisz niezgodnego z ustaleniami – córka zginie. Obserwowałam poczynania zrozpaczonej matki, która bez zastrzeżeń godziła się z warunkami Łańcucha, ale jednocześnie cały czas analizowałam zmieniającą się sytuację i szukałam słabych punktów pułapki pozwalających stać się tym pierwszym ogniwem, który rozwaliłby ten węzeł gordyjski. Było bardzo trudno, bo  spajały go twarde jak diament emocje.

   Uczucia rodziców do własnego dziecka.

   Matki i ojców, którym ziścił się najczarniejszy scenariusz porwania ukochanego syna lub córki, a warunkiem ich uwolnienia było porwanie dziecka następnej rodziny, razem tworzących Łańcuch wzajemnych uzależnień i uwarunkowań. Płacili przy tym okup, ale pieniądze w Łańcuchu nie były najważniejsze. Suma zawsze była skrojona na miarę możliwości finansowych zakładników, a proponowanie większej było bezcelowe i wręcz idiotyczne. Przekonałam się o tym w miarę naprzemiennie opowiadanej historii losów ludzi stojących za tą prelekcyjną organizacją, zbudowaną na najważniejszej ludzkiej emocji – zdolności do kochania. Na wzór meksykańskiej metody zastępowania ofiar porwań, zgodnie z którą, jeżeli uprowadzona osoba wyjątkowo źle znosi swoja sytuację, ktoś inny z rodziny może zająć jej miejsce. Połączona z dziecięcą zabawą złowróżbnych, ale niewinnych listów łańcuszkowych znanych niemal wszystkim na całym świecie, dała ostrą emocjonalnie mieszankę wybuchową.

   W tej powieści nie było chwili na oddech.

   Przechodzenie z jednej ohydnej roli w drugą równie odrażającą stawało się automatyczne i mimowolne. Co nie znaczyło, że schodzenie w głąb piekła moralnego było łatwe i bezbolesne. Rachel swoją sytuację określiła jednoznacznie – Twój upadek był gwałtowny i szybki. Tkwisz w klatce pędzącej prosto do piekła. Będzie jeszcze gorzej. Zawsze jest gorzej. Najpierw rak, potem rozwód, potem porwanie córki, a na koniec stajesz się potworem.

   Bestią, która siedzi uśpiona w każdym z nas.

   Dokładnie to chciał udowodnić autor, włączając (też automatycznie i mimowolnie) czytelnika w akcję. Nieważne kim jesteś. Jakie masz zasady. Czym kierujesz się  w życiu. Wystarczą odpowiednie warunki, by ją obudzić i z ciebie wywołać. By pokazać to, co powiedział J. G. Ballard, nasza cywilizacja to tylko krucha , delikatna fasada, za którą króluje prawo dżungli. Lepiej ty niż ja. Lepiej twoje dziecko niż moje. Kimś takim musiała stać się Rachel, ale też wściekłą niedźwiedzicą, której na drodze pomiędzy nią a jej dzieckiem stanął obcy.

   Rozwiązanie sytuacji było bardzo spektakularne.

Gdybym oglądała film, skulona trzymałabym kolana pod brodą. Dla mnie jednak najważniejsza była odpowiedź na nieustannie dręczące mnie pytanie – czy nie było innej drogi wyjścia z patowej sytuacji? Odkładałam z nim książkę. Z nim ponownie brałam ją do ręki. Kołatało mi się po głowie w chwilach nieczytania. Nawet przemykało w umyśle tuż przed snem. Byłam w Łańcuchu non stop.

   Nadal jej nie znalazłam!

   Jednak z uporem maniaka prześladuje mnie jakaś nadzieja na przyzwoitość ludzką i wiarę w człowieczeństwo, które nie pozwalają mi zapomnieć o pytaniu. Książkę z zakładką temu, komu uda się znaleźć odpowiedź. Kto uwolni mnie od uporczywego dźwięku ciągnącego się za mną Łańcucha…

   Pomocy!

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2019 roku.

Tak wygląda gwałtowny i brutalny początek wciągnięcia w Łańcuch, a zarazem początek powieści i piekła emocji.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *