Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Zupa z trawy: dziennik z chińskiego gułagu – Zhang Xianliang

21 marca 2019

Zupa z trawy: dziennik z chińskiego gułagu – Zhang Xianliang
Przełożyła Magdalena Słysz
Wydawnictwo Iskry , 1999 , 247 strony
Literatura chińska

   Zupa z trawy to nie przenośnia. Nic tajemniczego nie kryje się pod tym wyrażeniem. To posiłek gotowany z różnego rodzaju chwastów z pól ryżowych, głównie traw, więźniom obozów resocjalizacji przez pracę. Chiny komunistyczne pod rządami Mao Tse-Tunga posiadały dużą sieć takich obozów, w których przebywali głównie więźniowie polityczni określani mianem prawicowców lub nieprzystosowanych społecznie wrogów ludu, a ich „wartość” zależała od tego czy ich dalsze losy będą mogły potwierdzić „mądrość i słuszność” polityki resocjalizacyjnej poprzez pracę, by w przyszłości mogli sprawować jakąś pożyteczną funkcję w organach Partii i rządu.
   Autor dziennika trafił do takiego obozu mając 21 lat za napisanie „nieprawomyślnego” wiersza czyli niezgodnego z myślą światopoglądową państwa. Łącznie spędził w maoistowskich obozach 22 lata, ale w tej książce opisuje tylko dwa miesiące walki o życie w obozie: od 11 lipca do 8 września 1960 roku. Jego egzystencja w nim, poza przymusową pracą jako czynnika wychowawczego, ograniczała się do dwóch rzeczy: zupy z trawy i oddychania. Pierwsza dawała mu nadzieję na przeżycie kolejnego dnia. O drugiej musiał pamiętać, aby ją wykonywać, ponieważ wycieńczony głodem organizm zapominał o tym podstawowym odruchu. Takich obozów na świecie istniało bardzo dużo, ale cechą charakterystyczną chińskich było zastąpienie przepisów prawnych, murów czy drutów ścisłą kontrolą myśli, indoktrynacją, stałym „przeczesywaniem myśli”, sesjami samokrytyki, codziennymi raportami, systemem kontroli opartym na wzajemnej obserwacji i denuncjacji, systemem „kar i nagród” degradującym lub promującym więźnia w hierarchii społecznej. To stałe, światopoglądowe bombardowanie umysłu więźnia nakładało na jego świadomość więzy silniejsze niż kajdanki czy żelazne kraty, bo w postaci umysłowego cenzora.
   Być może to ta metoda zmieniania świadomości narodu, by jego członkowie mogli stać się Nowymi Ludźmi okazała się tak dalece skuteczna, że komunizm w Chinach trwa do dziś.
  Ale i do dzisiaj w Chinach nadal żyją ludzie, którzy przeciwstawiają się temu ustrojowi i którzy niestety, nadal umierają za prawo do własnych, niezależnych myśli i do życia w zgodzie z nimi.

 

Amnesty International

Amnesty International jest jedną z organizacji walczących o prawa człowieka na świecie w tym również w Chinach.


Autorka: Maria Akida

Kategorie: Fakty reportaż wywiad

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *