Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Zapłatą będzie śmierć – Inge Löhnig

21 marca 2019

Zapłatą będzie śmierć – Inge Löhnig
Przełożyła Agnieszka Hofmann
Wydawnictwo Initium , 2012 , 351 stron
Seria Kryminalna ; Cykl z Konstantinem Dühnfortem , tom 1
Literatura niemiecka

Agnes po tragicznej śmierci córki i męża wyprowadziła się na wieś. Ze skłonnością do depresji, nieczuła na potrzeby innych, w Mariaseeon położonym nad jeziorem szukała spokoju, zapomnienia, siły do przeżycia kolejnego dnia i własnego sposobu na uporanie się z traumą przeszłości. Nie przypuszczała, że takich ludzi jak ona, jest wokół więcej, a jedna z nich zakłóci jej spokój i plany już w pierwszym dniu przeprowadzki.
We wsi zaginął bowiem pięcioletni chłopiec.
Mimowolnie, za sprawą poszukujących sąsiadów i prowadzącego śledztwo komisarza policji kryminalnej z pobliskiego Monachium, Konstantina Dűhnforta, została zaangażowana w poszukiwanie chłopca. Z czasem stała się bardzo ważną, kluczową osobą dochodzenia, na którą zwrócił swoją uwagę porywacz, wpisujący ją na listę swoich ofiar.
Bo na porwaniu się nie skończyło. We wsi zaczęły ginąć kobiety sadystycznie karane zgodnie z procedurami inkwizycji.
Najbardziej fascynującym było to, że zagadkę morderstw, dzięki naprzemiennej narracji zewnętrznej, mogłam oglądać z wielu punktów widzenia – porywacza, ofiar i poszukujących. Każde z nich dostarczało mi charakterystycznych elementów, tropów lub cech wskazujących mordercę, które mogłam dopasowywać do tworzonego samodzielnie profilu, eliminować niepasujące szczegóły, w ciągłym typowaniu sprawcy spośród mieszkańców wsi. Widziałam zdarzenia oczami sprawcy i ich bardzo odmienną od pozostałych osób interpretację, czułam emocje nim kierujące, śledziłam logikę rozumowania, a jednocześnie umykały mi jego twarz i imię. Ta intrygująca zabawa ze mną w kotka i myszkę, kiedy miałam sprawcę na wyciągniecie ręki, a jednocześnie nie mogłam go ostatecznego i definitywnie rozszyfrować, była tym elementem, który pochłaniał moją uwagę do końca powieści. Zwłaszcza że mogła być nim każda osoba ze wsi.
A autorka nie ułatwiała mi zadania. Wprowadzała wiele wątków fałszywych, mylnych skojarzeń i podpowiedzi, tropów prowadzących w ślepe uliczki rozumowania, które po kolei odrzucałam jako nieprzydatne. Wiernie odtwarzała w tej wielości faktów i niepewności dowodów samo życie, które nie jest proste i klarowne tak, jak nie ma jednoznacznie złych i dobrych ludzi. Wykorzystała ciąg zbrodni jednego człowieka, by ukazać mechanizm radzenia sobie osoby dorosłej z traumą dzieciństwa. Dziecka, które skrzywdzone przez obcego dorosłego, nie znajdując pomocy wśród najbliższych, radzi sobie z problemem na swój sposób, zamieniając się powoli i niezauważalnie dla otoczenia, w psychopatę.
To powieść-ostrzeżenie przed przemilczaniem krzywd wyrządzanych dzieciom, które są jak bomby śmierci z opóźnionym zapłonem. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie i kogo skrzywdzi w następnej kolejności, albowiem zapłatą za grzech jest śmierć. Dla psychologa lub pedagoga błąd zaniechania, a dla człowieka wierzącego grzech. To dlatego biblijne słowa stały się jednocześnie tytułem tej powieści.
To pierwsza część cyklu z komisarzem Konstantinem Dűhnfortem (z wywiadu z autorką dowiedziałam się, że w planach jest już część szósta), a zarazem debiut literacki, o którym jej rodak i autor wielu cenionych thrillerów, napisał:

 

 

Podpisuję się pod tą opinią obiema rękami.

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *