Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Żądza krwi – Val McDermid

21 marca 2019

Żądza krwi – Val McDermid
Przełożył Tomasz Wilusz
Wydawnictwo Prószyński i S-ka , 2012 , 464 strony
Cykl z Tonym Hillem i Carol Jordan ; Część 4
Literatura angielska

Znaną parę, profilera Tony’ego Hilla i policjantkę Carol Jordan, znanych z poprzednich części cyklu tej autorki, tym razem spotkałam zawiedzionych życiem, ludźmi i pracą. Dwie pierwsze dziedziny dotyczyły Carol, która po nieudanej akcji w Niemczech, zakończonej jej brutalnym gwałtem, wycofała się z pracy w policji, próbując zmierzyć się z konsekwencjami tragicznych wydarzeń. Natomiast z pracy na stanowisku nauczyciela akademickiego nie był zadowolony Tony, który po powrocie z Niemiec na uczelnię czuł, że nie jest ona jego powołaniem. Był przede wszystkim lekarzem praktykiem, profilerem współpracującym z policją. A poza tym czuł, że zawiódł Carol podczas ostatniej akcji. Chciał jej to wynagrodzić w dyskretny sposób. Taki, jaki potrafi tylko dobry psychiatra (a takim był), znający skuteczne metody wychodzenia z traumatycznych przeżyć.
W tym dążeniu niesienia Carol pomocy nie był jedynym.
John Brandon, komendant policji w Bradfield, uznał, że najlepszym lekarstwem dla jego byłej podwładnej będzie powrót do zawodu, proponując policjantce stanowisko nadinspektor nowej komórki od spraw beznadziejnych. Kierowanie elitarnym zespołem od poważnych przestępstw, pracującym nad najtrudniejszymi przypadkami i zajmującym się sprawami nierozwiązanymi. Takimi jak zaginięcie kolejnego dziecka, porwanego przez nieuchwytnego pedofila. Jednak nie ten początkowo zarysowany wątek kryminalny skupił na sobie uwagę moją i pięcioosobowej ekipy, starannie dobranej przez Carol, w której ceniła sobie przede wszystkim bezwzględną lojalność i umiejętność pracy w zespole. Wartości, których zabrakło w jej w poprzedniej akcji, czyniąc z niej ofiarę. W mieście ktoś zaczął brutalnie, wręcz sadystycznie gwałcić i mordować prostytutki w identyczny sposób, jak w przypadku czterech innych kobiet sprzed dwóch lat. Tyle, że ich sprawca przebywał aktualnie w zakładzie psychiatrycznym, w którym właśnie podjął pracę Tony, by być blisko Carol i móc pomagać jej nie tylko zawodowo, ale i prywatnie.
Nie przypuszczał, że postawione sobie zadania w obu sferach okażą się jednakowo trudne.
W pierwszej autorka skonstruowała skomplikowaną, wielowarstwową intrygę, której podstawą i motorem misternego działania była potrzeba władzy i panowania karmiona tytułową żądzą krwi. A właściwie jej widokiem, niezbędnym do zaspokojenia popędu seksualnego przestępcy, którego autorka obdarzyła jednym Głosem, ale o wielu twarzach. To Głos żądzy krwi ukryty w głowach pacjentów i sprawcy, który z trudem wyłaniałam spośród szumu myśli osób chorych i przestępców, wyróżnionych w tekście kursywą, był głównym bohaterem tej powieści kryminalnej. Stale nieuchwytny, mimo że to on zaczynał z czasem dominować w powieści. Jedyną metodą jego zdemaskowania była prowokacja, która kiedyś, w przypadku Carol się nie udała. Autorka nie oszczędzała bohaterki w podejmowaniu trudnych decyzji. Zmuszała ją do bolesnej, ale niezbędnej nauki oddzielania dobra śledztwa i pracy zawodowej od przeżyć, emocji i spraw osobistych.
Pomagał jej w tym oczywiście Tony.
Również w tej drugiej sferze – prywatnej. To, że oboje się kochali nie ulegało wątpliwości, ale bycie ze sobą już tak. Seksualne i emocjonalne problemy dwóch okaleczonych dusz stworzyły między nimi erotyczną przestrzeń miłości platonicznej na granicy spełnienia, w której napięcie seksualne, potęgowane przez zazdrość o podejmowane kontakty seksualne przez kobietę oraz fantazje seksualne sprawcy, rosło razem z emocjami prowadzonego śledztwa.
Zdemaskowanie mordercy zaskoczyło mnie i jednocześnie… nie zaskoczyło.
W pierwszym przypadku zawdzięczam to podążaniu tropem logicznego rozumowania opartym na kolejno odkrywanych faktach, na dyskretnie podsuwanych mi szczegółach ( w jednym przypadku ma znaczenie nawet jedna, niepozorna litera w wyrazie), na ciągu sekwencji następujących po sobie zdarzeń, by sprawcę wykryć w tym samym momencie co ekipa śledcza. Po czym zaraz powiedzieć sobie – tak, gdzieś w głębi serca wiedziałam, że to ta osoba. Czasami warto zaufać pierwszemu wrażeniu podczas poznawania bohaterów powieści, bo w tym przypadku moja irracjonalna niechęć wobec tej, konkretnej osoby, okazała się strzałem w dziesiątkę. Myślę, że to wyjątkowa umiejętność autorki, która potrafi wykreować psychofizyczny obraz stwarzanych przez siebie bohaterów tak realnie, że można je odebrać jak postacie rzeczywiste zgodnie z teorią atrybucji i zasadą pierwszego wrażenia.

 

 

Z trzech czytanych przeze mnie części cyklu (Krwawa blizna, Ostatnie kuszenie) tę uważam za najlepszą, w pełni zgadzając się z opinią umieszczoną na okładkowym skrzydełku książki:

 

 

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *