Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Wyznania upiornej mamuśki – Jill Smokler

21 marca 2019

Wyznania upiornej mamuśki – Jill Smokler
Przełożyła Agnieszka Barbara Ciepłowska
Wydawnictwo Prószyński i S-ka , 2012 , 190 stron
Literatura amerykańska

Słusznie na okładce tej książki, tuż pod tytułem, umieszczono to zdanie:

Zachęca ono bowiem do sięgnięcia po nią dwie grupy, wbrew pozorom, różnych odbiorców – matki (zwłaszcza te, które przerasta macierzyństwo) i profesjonalistów od wychowania (mam tu na myśli metodyków i psychologów). Dla wszystkich jest pozycją bardzo pożyteczną, chociaż nie w identycznym znaczeniu. To dlatego namawiam wszystkie mamy do podpisania poniższego manifestu umieszczonego na wewnętrznych stronach okładki:

 

To dlatego też ja go nie podpisałam, nie wypowiedziałam słów przysięgi, do której namawiała mnie autorka w manifeście. Skąd taka postawa? – napiszę później. Najważniejszym w tej chwili jest fakt, że matki wszystkich krajów dzięki tym felietonom autorki, które ukazywały się początkowo na prowadzonym przez nią blogu, ujrzały pełny, wielowymiarowy obraz macierzyństwa, wychowania i roli matki. Nie tylko ujmujący cudowne chwile i piękne przeżycia oraz emocje (właściwie są ich tutaj tylko śladowe akcenty), ale i momenty trudne, frustrujące, najeżone wątpliwościami, czasami agresją, często zniechęceniem, obrzydzeniem, a nawet nienawiścią do siebie i własnych dzieci, skrywanych dotychczas pod maską matki idealnej. Autorka mówi wprost – rodzic doskonały nie istnieje, a powszechne przekonanie, że tak jest, zarówno wśród matek jak i w społeczeństwie wywierającym na nie presję osiągania tego wzoru, jest powszechne. Niemożność pogodzenia rozczarowujących doświadczeń własnych z oczekiwaniami środowiska, topi w macierzyństwie kolejne ofiary powszechnych przekonań, produkując znerwicowane, krzyczące, depresyjne, schizofreniczne matki.
Autorka mówi temu – stop! i daje prawo każdej matce do popełniania błędów, do zmęczenia, chwili słabości, niewiedzy, odpoczynku od dzieci, do okazywania negatywnych emocji i dzielenia się własnymi niepopularnymi myślami i poglądami na temat wychowania.
Prawo do bycia upiorną mamuśką.
Sama korzysta z niego w sposób brutalny, szczery, ironiczny, z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do siebie, dzieci oraz świata. Opisuje przeżyte doświadczenia z trójką własnych pociech począwszy od ciąży, łamiąc przy tym tabu idealnej matki, a przy okazji nakłaniając do „upiornych” zwierzeń matki czytające jej wpisy blogowe, którymi otwiera każdy felieton w tej książce. Z wnikliwością uważnego obserwatora piętnuje absurdalne zachowania rodziców, demaskuje wzorcową rolę matki i uwalnia kobiety z poczucia winy bycia złym rodzicem.
I do tego momentu można traktować tę książkę, jako koło ratunkowe dla wszystkich załamanych mam, które uważają, że zawiodły, że nie podołały wyzwaniu i że nigdy nie zostaną supermamą. Do tego momentu też namawiałabym je do podpisania Manifestu upiornej mamuśki autorki, który wyzwala, daje wsparcie i utwierdza w normalności ich odczuć, myśli i zachowań, będących udziałem milionów kobiet.
Ale, ale!
Nie wolno tej książki traktować jak rozgrzeszenie dotychczasowej postawy i usiąść na laurach prawdy. Nie wolno brać sobie do serca wszystkich uwag autorki, bezkrytycznie wierzyć we wszystko, co napisała, poprzestać tylko na przyznaniu się do bycia „upiorną mamuśką”. Ta książka to dopiero pierwszy krok do świadomego macierzyństwa. Autorka w wielu opisywanych sytuacjach popełnia błędy (śmieciowe jedzenie, alkohol sprzedawany przez dzieci w loteriach, akceptacja wulgaryzmów i wiele, wiele innych), do których ma prawo, ale nie mogę zgodzić się na ich powielanie lub pozostawienie bez korekty. W swojej nieświadomości preferuje wychowanie intuicyjne, bo, jak tłumaczy, od wieków kobiety radziły sobie bez żadnych kursów, naturalnie, jak z zapłodnieniem. Będzie dobrze. Wątpię w to ostatnie zapewnienie tak, jak nie mogę zgodzić się z ostatnim punktem manifestu. Autorka zapomina, że rodzina sprzed wieków, wielopokoleniowa, z wzorcami rodzicielstwa, z cudowną możliwością przygotowania do macierzyństwa przyszłych matek, to już przeszłość. Obecnie samotność matki, to skutek życia w rodzinie jednopokoleniowej, często niepełnej, a jednorodne wzorce plemienne lub kulturowe, zastąpiła różnorodność norm społeczeństwa wielonarodowego i wielokulturowego, wywołującego rozbieżność potrzeb i oczekiwań, a w konsekwencji frustrację matki. Przykładem niech będzie punkt dziesiąty manifestu mówiący o obrzezaniu. W Polsce, jako dobra rada, nie do pomyślenia. Jeszcze.
Współczesne pozostawienie wychowania matce niewydolnej wychowawczo (a ma do tego prawo) własnemu biegowi, bez wsparcia rodziny lub profesjonalistów, jest niebezpieczne. O głodzie i ogromnym zapotrzebowaniu na przystępną wiedzę pedagogiczno-psychologiczną świadczy niezwykła popularność programu Superniania Doroty Zawadzkiej, która odkryła przed społeczeństwem, że wychowanie jest sztuką i nic nie można w tym zakresie pozostawić przypadkowi, a ono samo w sobie nie jest tak upiornie trudne, jeśli nauczy się konkretnych metod postępowania i pozna jego podstawowe zasady.
Problem w tym, żeby mamie zachciało się chcieć sięgnąć po fachową literaturę (polecam rewelacyjne książki duetu Adele Faber i Elaine Mazlish), uczestniczyć w warsztatach aktywizacji metod wychowawczych (praktyczne kształcenie umiejętności to podstawa) i pamiętać, że dziecko jest jak plastelina, z której rodzice mogą ulepić wszystko co zechcą i jak gąbka, którą mogą nasączyć tym, czym im się tylko zamarzy. Stworzyć potwora lub filantropa. To piękny proces, ale wymagający ogromnej odpowiedzialności i konsekwentnej pracy, a ta książka jest pierwszym stopniem do jego wtajemniczenia.
Tylko pierwszym i o tyle niebezpiecznym w swoim demaskatorskim i wyzwalającym hura (nie ma idealnych mam, są tylko upiorne mamuśki!), że mogącym w swoim rozgrzeszeniu nie inspirować do dalszych, koniecznych działań. I właśnie z tego powodu nie podpisałabym się pod manifestem autorki.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki. 

Wyznania upiornej mamuśki [Jill Smokler]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *