Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Wycieczka na tamten świat – Anna i Siergiej Litwinowie

21 marca 2019

Wycieczka na tamten świat – Anna i Siergiej Litwinowie
Przełożyła Aleksandra Stronka
Wydawnictwo Oficynka , 2011 , 311 stron
Seria ABC
Literatura rosyjska

To niesprawiedliwe, kiedy dwoje autorów osaczy swoją opowieścią jednego, biednego, wolno kojarzącego, za motylkiem i kwiatkiem po drodze fabuły wypatrującego, czytelnika. Czyli mnie. Wtedy powieść przybiera postać historii z cechami ADHD opowiadaną flegmatykowi, ledwo nadążającemu za podwójnym, zmiennym torem myślenia opowiadających o bohaterach z imionami, nazwiskami i, żebym się nie leniła w myśleniu skojarzeniowym, z dodatkowymi pseudonimami, ksywami i operacyjnymi kryptonimami. Przeskakujących z jednej postaci na inną, co chwilę nową, z pełnym przytoczeniem dziejów jej życia i powodów, dla których znalazła się w konkretnym punkcie opowieści. Z sięgającej zenitu emocji akcji decydującej o życiu i śmierci bohaterów do spokojnego lasu, pięknego zachodu słońca i relacji, co w tej chwili robi inny bohater (najczęściej, wykończony życiem, zapijał je wiadomo czym), który miał odegrać najważniejszą rolę w nadchodzącej siedmiomilowymi krokami scenie.
Się działo!
A ja otumaniona, osaczona, obolała po kolejnym skoku a to z samolotu na ziemię, a to z wiaduktu na pociąg, a to z jednego samochodu do drugiego, nie wytrzymałam i zaczęłam nieśmiało pytać – Ale gdzie ten nieboszczyk, skoro napis na książce wyraźnie to zapowiadał, a ja nawet nie poczułam do tej pory jego trupiej woni?

 

 

I dlaczego uciekam razem z pracownicą reklamy żądną sponsorów i przygód Tanią, karcianym pasożytem Igorem i dziennikarzem Dimą, po jakichś wyboistych wertepach i leśnych ostępach? Dlaczego zapalona świeca dymna w lecącym samolocie naszego rejsu urosła w oczach władz moskiewskich do rangi ataku terrorystycznego? I który normalny pilot oddaje stery samolotu pasażerskiego dwunastoletniemu chłopcu? Dlaczego tropi nas Departament Antyterrorystyczny FSB czyli dawniejsze KGB? Żebym bardziej się bała i szybciej uciekała? I dlaczego ściga nas mafia z giwerami i mafiosem, który nigdy nikogo osobiście nie zabił i na dodatek nigdy niczego nie ukradł – osobiście? Co ja takiego zrobiłam autorom? Bo to, że winny był któryś z towarzyszy ucieczki nie podlegało dyskusji! Pytanie – który? I dlaczego po kartkach biegał mi taki pająk, zmuszając do szybkiego kartkowania z powodu wstrętu do takich żywiątek?

 

 

Czy to już był mobbing czytelniczy czy jeszcze zawrotne tempo akcji? I na koniec pytanie najważniejsze i ostateczne w zdesperowanej dezorientacji ostatkiem sił wydobyte ze stężałych od zdziwienia ust – Ale o ssso chośi?!
Jak to o co? – odpowiedziała mi Tania.
O przygodę chodzi! O zabawę! O rozrywkę!
Bo to okazało się być jej życiem. Jej marzeniem! Jej przygodą!
A że po drodze znalazł się i denat, a właściwie nieboszczka, i powód ucieczki (baaardzo mały i jeszcze bardziej cenny), a zarazem pościgu, to w tej opowieści jest o tyle ważne, o ile dało przyczynę do szalonej, nieprzewidywalnej, niekontrolowanej, niebezpiecznej, improwizowanej, zwariowanej przygody. Przypominało mi to zdobywanie góry, podczas której okropnie marudziłam, by na jej szczycie poczuć satysfakcję. Spojrzeć za siebie i zobaczyć trasę, jaką przemierzyłam z Tanią, Igorem i Dimą – Moskwa – Gorowiec – Prieobrażenskoje – Sankt Petersburg – Swietłowsk – Lappeenranta – Helsinki. Aż żal się było z wariatami rozstawać!
Ale to jeszcze nie koniec!
To dopiero pierwsza z przygód szalonej Tańki. Następna jazda w czerwonym autobusie bez trzymanki, bez pasów bezpieczeństwa, za to z jednym spadochronem na dwóch pasażerów, w kolejnej części Wszystkie dziewczyny kochają brylanty:

 

 

Tylko lojalnie uprzedzam – flegmatykom, żółwiom, ślimakom i cierpiącym na arachnofobię wstęp wzbroniony, chyba że na własną odpowiedzialność!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *