Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Wierne blizny – Jerzy Grzymkowski

21 marca 2019

Wierne blizny – Jerzy Grzymkowski
Państwowy Instytut Wydawniczy , 1978 , 437 stron
Literatura polska

Moje podchwytliwe pytanie o prezenty książkowe pod choinkę zadałam znajomemu, który jest żołnierzem zawodowym. Byłam bardzo ciekawa co czyta nasza kadra oficerska, licząc na krwawy kryminał, ostrą sensację lub powieść wojenną, ewentualnie historyczną. Okazało się, że nic! Trochę się zmartwiłam, bo jednak liczyłam na pożyczenie nieznanego tytułu, który mnie zaskoczy. Rozczarowanie negatywną odpowiedzią było chyba bardzo wyraźnie widoczne na mojej twarzy, bo zapewnił mnie szybko, że przyniesie bardzo dobrą powieść otrzymaną kiedyś. I faktycznie , dostał ją ho, ho, bardzo kiedyś, bo w 1978 roku za, uwaga!:

 

 

I to jest dowód, wprawdzie jednostkowy, ale jest, że nasi wojskowi to ludzie czytający od zawsze. A sama książka zaczytana, rozczłonkowana, doprowadzona, przez kiepskie wydanie z łatwo pękającym, klejonym grzbietem i czytających, do formy kartoteki:

 

 

Zasłużona i wysłużona staruszka wymagała więc szacunku i jednego, stałego, specjalnego miejsca do czytania:

 

 

Pierwsze spojrzenie na tytuł, szybkie skojarzenie z wojną i pomyślane pytanie – O wojnie pisanej w czasach komunizmu? Może być ciężko , ale dajmy szansę szansie – stwierdziłam – i nie zrób przykrości znajomemu – dodałam, który już na drugi dzień zaczął dopytywać się niecierpliwie o wrażenia – I jak?
Teraz mogę mu powiedzieć, że jestem zauroczona tą książką. Zarówno jej stanem (rozczulają mnie takie zaczytane egzemplarze) jak i zawartą w niej historią.
Nie o wojnie, ale o jej skutkach w pokręconych, zagmatwanych, skomplikowanych, powojennych losach Polaków, których ideologia marksizmu grubą kreską podzieliła na bandytów (tych z AK) i bolszewików (tych od czerwonych). Często bezkompromisowo dzieląc na dwa przeciwstawne, wrogie obozy rodziny siedzące przy jednym stole, przyjaciół z jednego podwórka, mieszkańców jednego miasta i wreszcie naród jednego kraju.
Autor to zagubienie człowieka w ówczesnej rzeczywistości rodzącej się, nowej Polski pokazał poprzez losy głównego bohatera Stefana Madejskiego, umacniającego władzę socjalistyczną, stacjonując we wsiach i zwalczając bandy (oddziały AK), sprzeciwiające się władzy ludowej. Uważał zawsze, że wystarczy być dobrym, zdyscyplinowanym oficerem, trzymać krótko podwładnych, podejmować szybkie i skuteczne decyzje. Był przekonany o słuszności wybranej drogi, walczył o wolną Polskę, lepszy kraj i robił to, co potrafił najlepiej.
Dopóki nie schwytał jednego z „bandytów” – Mikiego.
Przyjaciela z podwórka, towarzysza zabaw z dzieciństwa i walk w Powstaniu Warszawskim, którego po rozmowie… wypuścił. Ten błąd braku wierności ideałom socjalistycznym i lojalności wobec przełożonych kosztował go osiem lat więzienia (docelowo wyrokiem sądu miało być piętnaście), po którym trudno było mu ułożyć sobie na nowo życie zawodowe i osobiste.
Stefan Madejski to symbol ludzi, dla których przyjaciel i wierność odniesionym bliznom podczas wspólnej walki z okupantem były najważniejsze i którzy nie mogli zrozumieć teorii Lenina wcielanej przez system socjalistyczny pod hasłem – Gdy idzie o szczęście milionów, jednostki się nie liczą. Którzy nie mogli pojąć polityki klinem wbijającej się między ludzi, jej wszystkie sztuczki, zakrętasy, cienkości, szczującej jednego człowieka na drugiego czyniąc z nich ofiary błędów i wypaczeń, łamiąc psychikę, niszcząc więź międzyludzką, rujnując życie, podkopując wiarę w słuszność obranej drogi, nawet jeśli była ona wytyczona przez partię.
W ostateczności ofiarami byli wszyscy, cały naród, bo wszyscy działali w imieniu Polski. Wszyscy chcieli ją uszczęśliwić. Tylko po drodze zapomnieli o małej drobnostce: o Polakach! O takich jak ja, jak ty… – jak podsumował jeden z bohaterów.
Czytało mi się tę opowieść o zmarnowanym życiu przeszłego pokolenia nie tylko z ogromnym zaciekawieniem i nostalgią za dawną wsią czasów Kargula i Pawlaka z kultowej komedii Sami swoi w wydaniu poważnym, ale i ze smutkiem.
Bo jakże ta książka jest aktualna!
W ferworze ciągłej walki politycznej od 1989 roku o życie jak w Japonii za Lecha Wałęsy, jak w IV Rzeczpospolitej za Lecha Kaczyńskiego i jak w Irlandii za Donalda Tuska, cały czas myśli się jak najbardziej o Polsce, o Polakach, jak twierdzą politycy.
Tylko czy o takich, jak ja?
Jak ty…?

 

Przesłanie książki, jakim jest uwikłanie jednostki w trudną historię ojczyzny, zostało docenione przez reżyserów zarówno filmowych jak i teatralnych. W 1982 roku powstał film Wierne blizny z Janem Fryczem w roli głównej w reżyserii Włodzimierza Olszewskiego i przedstawienie teatralne Wierne blizny wystawione na deskach Teatru Nowego w Poznaniu w 1979 roku, wyreżyserowane przez Izabellę Cywińską.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *