Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

W najciemniejszym kącie – Elizabeth Haynes

21 marca 2019

W najciemniejszym kącie – Elizabeth Haynes
Przełożyli Anna i Jarosław Fejdych
Wydawnictwo Papierowy Księżyc , 2012 , 434 strony
Literatura angielska

Bardzo duży, jeśli nie decydujący, wpływ na powstanie tego thrillera psychologicznego miała praca analityka wywiadowczego autorki. To cywilna funkcja, która polega na analizie danych o przestępczości i dostępnych informacji w celu ustalenia prawidłowości w zachowaniu przestępców, co pozwala na bardziej efektywne wykorzystanie dostępnych zasobów. – podsumowuje autorka swój krótki wywiad zamieszczony na końcu książki. To właśnie kompilacja posiadanej wiedzy merytorycznej, zdobytego doświadczenia zawodowego i umiejętności snucia opowieści z rozbudowaną warstwą psychologiczną, odwołującą się do emocji czytelnika (zaryzykuję nawet stwierdzenie – żerującą na nich), pozwoliły jej nie tyle stworzyć wiarygodną historię patologicznego związku bazującego nie tylko na przemocy, ale wręcz na znęcaniu się psychicznym i fizycznym, głównej bohaterki – Cathy z policjantem Lee, co sprawić, że odbierałam ją jako autentyczną, po zakończeniu której, zaczęłam się zastanawiać nad pytaniem – ile takich kobiet, schowanych w najciemniejszym kącie własnej psychiki, jest wokół mnie? I zaraz za nim, nad pytaniem drugim, może nawet ważniejszym – dlaczego z tym nic nie robią? Że oba były przejawem postawy ignorantki, przekonałam się po doczytaniu ostatniej kartki tej opowieści, sprawiającej wrażenie autentycznej.
Historii, która z dużym prawdopodobieństwem mogła wydarzyć się naprawdę.
Sprawiła to pierwszoosobowa narracja, narzucająca mi, czasami wbrew mej woli (bo ileż można znieść aktów przemocy i być świadkiem chorobliwych zachowań?), logikę myślenia głównej bohaterki i sposób odbierania emocji oraz interpretacji jej odczuć i zachowań. Nie miałam tutaj chwili na wątpliwości i narzucanie własnych, alternatywnych propozycji postępowania w opisywanych wydarzeniach. Powiem więcej! Dzięki stałym byciu w centrum myśli bohaterki i rozwijanej akcji powieści, nigdy nie zadałam sobie wspomnianych wcześniej pytań. Wręcz przeciwnie. Ja doskonale rozumiałam Cathy zarówno jako uzależnioną partnerkę od mężczyzny, jak i leczącą się później z traumy kobietę. Autorka tak intrygująco poprowadziła fabułę, tak fascynująco ukazała (na pograniczu chorobliwego zauroczenia!) przebieg procesu emocjonalnego i psychicznego uzależnienia, a potem procesu wychodzenia z choroby, by nie pozostawić mi najmniejszego marginesu na alternatywne myślenie (w domyśle – krzywdzące!) o kobietach-ofiarach domowej przemocy. Ta książka przede wszystkim dostarczyła mi wiedzy, tłumacząc zawiłe procesy psychologiczne, które nie podlegają prostym regułom i z których nie można, a nawet nie wolno, wyciągać pochopnych, lekceważących wniosków. Jest wyczerpującą (w sensie emocjonalnym również) odpowiedzią na ignoranckie pytanie – jak można trwać przy mężczyźnie, który bije i rani? Można – odpowiada autorka i wciąga w wir emocji, wykorzystując elementy romansu erotycznego z odrobiną perwersji sadystycznej. Chwyt poniżej pasa, ale konieczny, by złapać mnie w pułapkę emocji. W tę sfery psychiki ludzkiej, w której obrębie najlepiej jest zrozumieć drugiego człowieka. I rozumiałam Cathy, tracąc wraz z nią zdrowy rozsądek, grzęznąc w coraz bardziej wciągające bagno wypaczonej psychiki ludzkiej. Ba! Ja nawet zaczęłam usprawiedliwiać postępowanie Lee, jego przeszłością, mającą silny wpływ na traktowanie przez niego kobiet.
Litować się nad katem – oto efekt talentu pisarki!
Wrażenie autentyczności sprawiała również forma opowieści jako relacji prowadzonej w czasie teraźniejszym, w którym Cathy walczyła z efektem traumy (zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi i depresją) naprzemiennie ze wspomnieniami o historii znajomości z Lee, by ostatecznie ukazać mi jednorodny obraz patologicznego związku z jego tragicznymi konsekwencjami dla obu stron.
To także obraz dychotomicznego charakteru miłości, która niszczy, potrafiąc nawet zabić obiekt uczuć i buduje, posiadając uzdrowicielską moc nawiązywania zdrowych relacji z kolejnym partnerem.
I ostatnia konkluzja zawarta w końcowym zdaniu wspomnianego wcześniej wywiadu, a którą autorka wykorzystała do stworzenia niezwykle wiarygodnej fabuły – …nie zawsze można polegać na tym, co mówią ci inni i że dwoje na pierwszy rzut oka szczerych i wiarygodnych ludzi może mieć dwie zupełnie różne interpretacje tej samej sytuacji albo rozmowy. To dlatego relacje Cathy zostały poprzedzone protokołem sądowym, ukazującym Lee jako ofiarę w związku, a w oczach sędziów, przyjaciół, lekarzy, policjantów, jako mężczyznę wiarygodnego. Od tego momentu autorka tworzy scenariusz chorobliwej obsesji mężczyzny i jej ofiary-kobiety, który konsekwentnie fascynująco ukazaną tematyką i trzymającym w ciągłym napięciu rozwojem wydarzeń, zmienia pryzmat patrzenia na jakikolwiek związek partnerski.
Nigdy nie wiadomo, kto ukrywa się w najciemniejszym kącie psychiki człowieka – kat czy ofiara?

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
 

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *