Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Upiory – Jo Nesbø

21 marca 2019

Upiory – Jo Nesbø
Przełożyła Iwona Zimnicka
Wydawnictwo Dolnośląskie , 2012 , 427 stron
Cykl z Harrym Hole ; Tom 9
Literatura norweska

Oto trochę „odnowiony” psychicznie i fizycznie Harry Hole w kolejnej i ostatniej (zakończenie powieści nie pozostawia nadziei na dalsze części) odsłonie cyklu, w którym jest główną postacią skupiającą na sobie uwagę czytelnika nie tylko swoją autodestrukcyjną osobowością i wyglądem (przybyło mu parę seksownych blizn i sztuczny palec), ale i pewną skłonnością nieodpuszczania sobie raz podjętego tropu. Taka egoistyczna chciwość rozwiązywania problemu do końca. Nawet kosztem siebie i najbliższych, których kochał. Niby nic dziwnego. W końcu był policjantem, a drążenie problemu i grzebanie w niebezpiecznych zakamarkach świata przestępczego i w umysłach psychopatów było jego obowiązkiem, którego nie potrafił zlekceważyć, zapomnieć czy z niego zrezygnować. Kiedy więc dowiedział się, że Oleg, którego traktował jak własnego syna, został oskarżony o zabójstwo swojego najlepszego kolegi Gusta, wrócił do Oslo. Po trzech, długich latach nieobecności. Ucieczki przed tytułowymi upiorami z przeszłości, abstynencji od używek, zdrowego snu i jedzenia oraz reżimu ćwiczeń fizycznych, by nie tyle wyglądać zdrowo i młodo, co po prostu nie umrzeć z przepicia. Chciał przeprowadzić własne śledztwo, bo tylko to potrafił robić piekielnie dobrze i, co najważniejsze, skutecznie i tylko w taki sposób mógł pomóc matce Olega, Rakel. Kobiecie, którą mimo wszystko nadal kochał, bo jak sam mawiał, była miłością jego życia. I nie było dla niego przeszkodą, że już nie był policjantem i że sprawa Olega z góry wyglądała na przegraną. Ważne były stare kontakty, znajomości, przychylność trzech przyjaciół, którzy mu jeszcze pozostali w strukturach Wydziału Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej, dobra znajomość przestępczego środowiska Oslo i umiejętności śledczego, których się nie zapomina. To one podpowiadały mu, że za tym pozornie prostym zabójstwem, wyglądającym na porachunki między dwoma narkomanami walczącymi o towar, kryje się coś znacznie poważniejszego i większego niż wskazywałyby na to zgromadzone dowody, a przede wszystkim nowego – violina. Cudowny narkotyk produkowany w Oslo, wypełniający duszę niebiańską muzyką, a oczy niebiańskim światłem. Ekstremalnie uzależniający, syntetyczny narkotyk, wokół którego krążyło, oprócz uzależnionych, dwa rodzaje ludzi – żądnych władzy i chciwych pieniędzy. Harry musiał dotrzeć do jednych i do drugich, by odpowiedzieć sobie na podstawowe i wiodące pytanie w jego śledztwie – Kto zabił Gusta?
Autor tak mistrzowsko skonstruował fabułę powieści, abym prawidłową odpowiedź znalazła dopiero na samym końcu, pozwalając mi w między czasie podejrzewać o to każdego bohatera po kolei, nie wyłączając w wielkiej desperacji nawet Harry’ego. Na mnożące się domysły wynikające z nagłych zwrotów akcji czy nowych, odkrytych faktów i powiązań, ogromny wpływ miały bardzo niepozorne rzeczy. Nic w tej powieści nie było przypadkowe, oprócz śmierci, która zabierała nawet tych, do których zdążyłam się nieopatrznie przyzwyczaić, a nawet polubić. Wszystko pozostałe miało bardzo duże znaczenie dla konstruowanej powoli przyjemnie skomplikowanej układanki zależności i powiązań między bohaterami odkrywanej historii znajomości Olega z Gustem. Niewielki przedmiot leżący w melinie narkomanów, zbyt uważne spojrzenie dealera, plakat wieszany na drzewie, pot rozmówcy, zapach znalezionego swetra, nowa znajomość, przedmiot użyty do rozdrabniania narkotyku, a nawet szczur przemykający pod ścianą. Wszystko było kolejnym, bardzo ważnym szczegółem-podpowiedzią, który musiałam dopasować do reszty, by móc pójść dalej w szkicowaniu siatki powiązań świata przestępczego, przedstawicieli prawa i władz lokalnych. Plejady osób, które nie dzieliły się na jednoznacznie dobre i złe, prawe i zdeprawowane, ale ludzi, którzy, bez względu na to, po której stronie barykady stali, byli przede wszystkim zbiorem wad i zalet warunkującym ich zachowanie nie zawsze zgodne z przyjętym powszechnie systemem wartości. Autor pokazał rekompensujące postawy człowieka zranionego brakiem miłości ze strony rodziców i akceptacji ze strony rówieśników w przeszłości. Ta narosła z różnych powodów nienawiść zagęszczała atmosferę mrocznej części Oslo i była głównym tropem, po którym podążałam wraz z Harrym w niebezpieczne zaułki miasta. To właśnie ta warstwa psychologiczna człowieka zranionego była dla autora iskrą wprawiającą w ruch mechanizm ukazanego zła. Wrażenie to potęgowała wewnętrzna spowiedź konającego Gusta przed wytęsknionym i nigdy niepoznanym ojcem, przeplatana naprzemiennie z głosem narratora zewnętrznego. Dzięki takiemu sposobowi opowieści mogłam poznać wersję wydarzeń odkrywaną nie tylko przez Harry’ego i pozostałych bohaterów, ale i przez samą ofiarę.
Ta część cyklu to nie tylko precyzyjnie, po mistrzowsku koronkowo skonstruowany kryminał, ale głos w obronie młodzieży uciekającej w narkotyki przed życiem, w którym zabrakło miłości, opieki i wsparcia ze strony dorosłych w najważniejszym okresie rozwoju człowieka. Przy okazji obnażając bezsilność władz wobec problemu narkomanii, próbującej opanować go na skróty tak, by uzyskać nad tym złudzenie kontroli, trochę dodatkowych punktów na skali politycznej popularności i spokój rodziców, nieświadomych, że ich dzieci idą do piekła w piękniejszym otoczeniu przebudowanego i odnowionego Oslo. Wszystko było nowe. Nic się nie zmieniło – jak podsumował Harry widok wyglądu nowego miasta ze starymi twarzami narkomanów po trzech latach nieobecności w stolicy Norwegii.
Świat się zmienia, problemy pozostają te same, a autor podsuwa prosty, chociaż niełatwy w zastosowaniu, klucz do ich rozwiązania.

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

 

Upiory [Jo Nesbø]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *