Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Ty – Zoran Drvenkar

21 marca 2019

Ty: thriller – Zoran Drvenkar
Przełożył Bartłomiej Szymkowski
Wydawnictwo Telbit , 2011 , 576 stron
Literatura niemiecka

Nie ma we mnie większej buntowniczki, kiedy słyszę skrajną opinię z negatywnego bieguna w stosunku do moich jakże pozytywnych poglądów. A taką właśnie przywitał się ze mną narrator tej powieści mówiąc – Pragnienie harmonii nie przeszkadza nam w ciemnym zakątku duszy tęsknić za chaosem! To tak, jakby chciał mi wmówić, że tak naprawdę, głęboko we mnie tkwi morderca! Moja reakcja była natychmiastowa i jednoznaczna – Nie! Destrukcja nie leży w mojej naturze!
Jesteś pewna? – wyszeptał mi do ucha – To wracamy do przeszłości i zamieniamy ją w teraźniejszość, do początku tej historii w pewną listopadowa noc w 1995 roku. Po czym kazał mi być jednym z wielu stojących w korku, gdzieś na niemieckiej autostradzie i jednocześnie tym, który w poszukiwaniu otchłani we własnej duszy, wędrując od samochodu do samochodu, zabija 26 osób. Towarzysząca mi ciemność temu sprzyjała. A to był dopiero początek tej wędrówki. Drogi, na której stałam się Podróżnikiem, chociaż mogłam jeszcze zrezygnować. Mogłam nie podnieść rzuconej mi rękawicy. Jeszcze mogłam powtórzyć to swoje zdecydowane – Nie! Ale otchłań kusiła do wypatrywania w niej… siebie i kusił głos narratora – Wyobraź sobie…
I poddałam się.
Weszłam w życie, dosłownie, pięciu szesnastolatek mieszkających w Berlinie. Takich, o których dorośli mówią, że żądają wszystkiego, nie dając w zamian nic. Są płytcy jak kałuża na ulicy i patrzą na komórki tak, jakby były skomplikowanymi urządzeniami nawigacyjnymi, bez których nie wiedzą, dokąd teraz mają pójść. Ale mnie to wcale nie przeszkadzało, bo byłam każdą z nich. Paplą niepotrafiącą utrzymać żadnej tajemnicy, Capą nieprzewidywalną i najodważniejszą z nich, Tają morderczynią własnego ojca, Nessi będącą w ciąży i mądrą Rute. Znałam ich przeszłość, rodziny, przyjaciół i znajomych, powiązania rodzinne, każdą myśl i pragnienie. Podobała mi się ich nieobliczalność, buntowniczość, tumiwisizm, bezczelność i szaleństwo, skoro rzuciły wyzwanie najbardziej liczącemu się człowiekowi w berlińskim świecie przestępczym, kradnąc mu pięć kilogramów heroiny. A wszystko w imię lojalnej przyjaźni. Jedynej wartościowej więzi i rówieśniczej solidarności, dla której warto było ryzykować w tym pokręconym, zimnym świecie dorosłych. Dopóki nie pojawił się pierwszy trup.
Jednej z nich.
Wiedziałam już, że to początek końca zabawy, a dla mnie jest już za późno na wycofanie się. Otchłań podszyta ciekawością własnych granic wciągnęła mnie, a głos narratora szeptał z satysfakcją – Byłoby naprawdę miło, gdybyśmy mogli zakończyć w tym miejscu naszą historię. Jak jakiś serial, ostatni odcinek serialu, który ucina opowieść i nikt nie wie, co będzie dalej. Finał. I nie wiem jak to się stało, że niemalże wykrzyczałam – Nie! – o jakże innym teraz znaczeniu. Chciałam (!!!) nadal czuć jego zimny dotyk na karku, trzymający mnie w żelaznym uścisku i niepozwalający na odejście. Od tej pory to on przejął nade mną kontrolę zmuszając do udziału w grze, w której kłamstwo było jedynym czynnikiem wyznaczającym kierunek fabuły, a wcielanie się w kolejne postacie biorące w niej udział komplikowało moje sympatie i antypatie. Nie wiedziałam czyją wziąć stronę, skoro byłam tym, który ściga i tymi, które są ścigane, a stawką było życie każdego z bohaterów, których śmierć, w miarę upływu czasu, bezlitośnie i przypadkowo eliminowała z gry. Bo śmierć dla narratora była oczywistością, czego nie omieszkał rzucić mi tym razem otwarcie – Naucz się żyć z oczywistościami, bo śmierć jest teraz częścią twojego życia.
Zostałam sama ze swoimi demonami – ciemnością, otchłanią, chaosem i śmiercią. Narrator miał rację. Tkwiły we mnie głęboko, przyczajone, czekające na jeden sprzyjający moment, na jedno kontrowersyjne zdanie, na jedną piekielnie inteligentnie skonstruowaną historię… o mnie.
Na tę książkę.
Autor podstępnie ujawnił niezwykłą moc hipnotyzowania słowem, a przez to sterowania pragnieniami przekraczającymi bariery i łamiącymi wdrukowane, zdawałoby się na stałe, normy społeczne, czyniąc z czytelnika potencjalnego barbarzyńcę, kiedy tylko świat zdoła mu się wymknąć spod kontroli. Pod wpływem jego sugestii zdolnego do morderstwa, oszustwa, kłamstwa, kazirodztwa i zdrady przyjaciela, ojca czy brata. Nie odstraszał realizm opisywanych scen, niemalże fizycznie bolesnych i obrzydliwych. Nie odstraszała nawet zbliżająca się konfrontacja z własną, mroczną otchłanią w duszy. Im więcej autor dawał, tym większy potęgował głód na więcej wydarzeń i, paradoksalnie, na szybszy finał. Nawet jeśli miałby się okazać ostatecznym dla wszystkich bohaterów. Przy czym, by bardziej bolało rozstanie, przyzwyczajał do nich, zapoznawał z dzieciństwem mającym wpływ na ich postawy, z przeszłością warunkującą ich późniejsze zachowanie, dzięki którym można było każdego z nich zrozumieć i usprawiedliwić. Nawet mordercę.
To współczesna opowieść, tworząca mity na bazie wydarzeń o seryjnych mordercach, kiedy nasza świadomość nie potrafi już znieść chaosu współczesnego świata, którego kiedyś trzeba było szukać w opowiadanych ustnie podaniach, gdy świat jeszcze żył w harmonii. Autor twierdzi jednak, że ostatecznie nie ma to żadnego znaczenia, bo chaos tkwi w każdym człowieku i pożera dusze, które się do niego zbliżą. Zarówno grzeszne, jak i święte, nie oszczędza nikogo.
Nikt nie jest wyjątkiem.
Również ja.
Również TY…

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Moje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece. Można tam, w zorganizowanym przez portal konkursie trwającym do 3 listopada, wygrać tę książkę, odpowiadając na bardzo, bardzo proste pytanie. A druga okazja zdobycia tego thrillera trwa do 26 października w blogu Życiowa pasja bibliofila. Namawiam do udziału, bo warto!

 

 

Ten niemiecki trailer książki świetnie oddaje początek nadchodzącego koszmaru.

 

 

Na tylnej okładce książki przeczytałam, że pierwsza powieść tego autora Sorry, wydana w Polsce również przez wydawnictwo Telbit, została okrzyknięta przez portal Crimi-Couch „jednym z najlepszych niemieckojęzycznych thrillerów o międzynarodowym formacie”. Pozostaje mi tylko dodać – I bardzo słusznie!

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *