Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Toast za przodków – Wojciech Górecki

21 marca 2019

Toast za przodków – Wojciech Górecki
Wydawnictwo Czarne , 2010 , 387 stron
Seria Reportaż
Literatura polska

Państwa z rejonu Kaukazu jak Azerbejdżan, Armenia i Gruzja były mi bardzo mało znane. Właściwie o pierwszych dwóch nie wiedziałam nic, poza tym, że istnieją. Ale od czego są podróżnicy, którzy swoją wiedzę potrafią zamknąć w słowie, przybliżając mi ciekawe światy bez ruszania się z domu?

 

Wojciech Górecki do takich należy. Spędził tam kilkanaście lat. Zna te tereny bardzo dobrze, a ludzi na tyle, na ile chcieli obdarzyć go gościną, rozmową czy przyjaźnią. To wystarczyło, aby w tych kilkudziesięciu, przebogatych w fakty, reportażach przekazać szeroką i skomplikowaną wiedzę historyczną, polityczną, geograficzną, społeczną i kulturową zarówno z obiektywnego punktu widzenia obserwatora-cudzoziemca jak i subiektywnych poglądów i losów bohaterów snutych opowieści. Te ostatnie najcelniej trafiały w mój sposób badania rzeczywistości. Lubię poznawać świat i jego konkretne miejsca poprzez pryzmat ich mieszkańców, ich mentalności, obyczajów czy poglądów. Przeszłość kraju rysująca się w tle takich rozmów, rozmyślań, postaw, konkretnych wydarzeń w ich życiu staje się namacalna, osobowa, indywidualna. Otrzymuje twarz przodków, za których można wznieść toast. Sprzyjał temu również sposób konstruowania opowiadanej historii. Otwierała ją myśl, przechodząca w podbudowanie jej treścią, a zamknięta klamrą wniosku długo rezonującego z moimi odczuciami czy przemyśleniami. Czułam tę ogromną pasję w jego spojrzeniach, interpretacjach, porównaniach odwołujących się do literatury pięknej czy podróżniczej, przekazanych pięknym językiem, nierzadko poetyckim w opisach.
Niestety, ta pasja w niektórych reportażach stawała się wadą. Pokonywała chłodny umysł dziennikarza forsując chęć umieszczenia w nich jak największej ilości informacji: dat, nazwisk, wątków historycznych, zdarzeń politycznych zamieniając je w mini-traktaty polityczno-historyczne. Szczegółów niekoniecznych, nieobowiązkowych, których mogłam poszukać w książkach popularnonaukowych, zwłaszcza że w aparacie informacyjnym jest umieszczona bogata bibliografia. Skutek był taki, że w natłoku faktów przeskakiwałam nazwiska z zamierzchłej przeszłości, które właściwie nie miały wpływu ani na czytaną treść, ani na zrozumienie omawianego zagadnienia. Klarowność obrazu zakłócały mi również Dzienniki bakijskie, w postaci króciutkich fragmentów, migawek z życia autora w Baku, poutykanych między reportażami o Azerbejdżanie. Dygresje, które można było pominąć przy tak skomplikowanej kronice podbojów, rozbiorów i uporczywego podnoszenia się z upadków każdego z tych państw.
Zbyt dużo, zbyt wiele, zbyt szczegółowo. Klęska urodzaju, której wystarczyłoby na dwie książki.

 

Na początku książki autor umieścił mapkę opisywanego regionu. To był bardzo dobry pomysł w trosce o czytelnika. Często do niej zaglądałam odszukując opisywane w danym momencie opowieści miasta, granice, rejony w konkretnym państwie czy punkty omawianego konfliktu.

 

Bardzo dziękuję prowincjonalnej nauczycielce, której szczęśliwa ręka obłaskawiła los i podarowała mi tę książkę w zorganizowanej u niej loterii.

 

Toast za przodków [Wojciech Górecki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Fakty reportaż wywiad

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *