Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Rykoszet – Sandra Brown

21 marca 2019

Rykoszet – Sandra Brown
Przełożyła Joanna Grabarek
Wydawnictwo Świat Książki , 2014 , 430 stron
Literatura amerykańska

Dobry romans przeczytałam!
Zaraz, zaraz – może powiedzieć ktoś, kto tę powieść czytał – nie zgadzam się z takim jej zaszufladkowaniem. To zdecydowanie thriller – powie.
I kto z nas będzie miał rację?
I ja, i protestujący. Bo ta powieść określa siebie tak, jak chce czytelnik. A to dzięki dwóm dominującym i rozbudowanym wątkom – kryminalnemu i erotycznemu.
Jeśli ktoś będzie szukał kryminalnej zagadki do rozwiązania w dusznej atmosferze thrillera z nieboszczykiem, detektywem i podejrzanymi, to ją tutaj znajdzie. Dostrzeże małżeństwo wplątane w przypadkowe zabójstwo w obronie własnej. Będzie z napiętą uwagą śledził dynamiczny rozwój wydarzeń składających się na wyjaśniające dochodzenie, prowadzące do finału. A po drodze nie będzie mu łatwo wytypować zabójcę, zwłaszcza że pojawią się nowe ofiary śmiertelne, a niejednoznaczność zachowań bohaterów wprowadzi zamęt w logice myślenia.
Jeśli jednak ktoś będzie chciał przeczytać powieść erotyczną, w której wątek kryminalny będzie dla niego tylko tłem i ciekawym dodatkiem podnoszącym napięcie w już i tak gorącej atmosferze, to ją również otrzyma.
Do tych ostatnich poszukujących zaliczam się ja.
Zaczęłam czytać tę powieść z przekonaniem, że sięgnęłam po kryminał. Jednoznaczny tytuł i informacje na okładce dawały mi taką pewność. Ale z czasem, powoli, w miarę rozwoju akcji, coraz mniej obchodził mnie trup i zabójca, a coraz bardziej to, co zaczęło się budzić między detektywem Duncanem a podejrzaną o zabójstwo Elise. Co tam dochodzenie, skoro prawy mężczyzna, mocno trzymający się zasad zawodowych i moralnych, zaczął gubić zdrowy rozsądek dla kobiety. I to jakiej! Istoty o wyjątkowej urodzie, na widok której rozum u mężczyzn powoli lub błyskawicznie przesuwa się w dolne partie ciała. Policjantka Deedee a zarazem partnerka Duncana, twardo stąpająca po ziemi, ujęła to bardziej dosadnie. Ja pozostanę przy wersji dyplomatycznej, chociaż dialogi z Deedee uwielbiałam. Zwłaszcza, gdy próbowała swojego partnera otrzeźwić, ukazując mu racjonalne spojrzenie na sprawy damsko-męskie. I nie tylko! Niestety (dla mnie stety!), u Duncana degradacja rozumu nastąpiła błyskawicznie, wprowadzając napięcie erotyczne z rodzaju tych „między ustami a brzegiem pucharu”. Było piekielne pożądanie i silne zauroczenie (które najlepiej zapić lub „uleczyć” z inną kobietą – ech ci mężczyźni!) oraz ewentualny związek bez perspektyw. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, bez wyjścia, a przez to sadomasomartyrologiczna. Dla fanów romansów – wymarzona! Etyka zawodowa detektywa wykluczała bliższe znajomości z podejrzanymi w prowadzonym śledztwie. Na dodatek Duncan, syn pastora, wyznawał przewrotną zasadę – cudzołóstwo owszem, ale nie z mężatkami. A Elise była żoną sędziego, z którym toczył wojnę na płaszczyźnie zawodowej. Przynajmniej na początku.
Dzieliło ich wszystko – status społeczny, stan cywilny, przeszłość, a łączyło jedno – pożądanie.
Również przynajmniej na początku. Bardzo silne, skłaniające do nieprzemyślanych kroków i decyzji, dyktowanych emocjami i mających poważne konsekwencje w pracy zawodowej i w sferze osobistej obojga. Sceny erotyczne, których nie ma za wiele, bo wszystko rozgrywa się w sferze psychiki i w przestrzeni kontaktów między nimi, doprowadzały do irytujących mnie emocji – no zrób to i przestań męczyć siebie i mnie lub ( w wersji z zasadami) zwariuj, ale stój na straży wartości moralnych! Huśtawka emocjonalna jak na karuzeli. Oczywiście nie zdradzę finału.
Powiem tylko, że te emocje, których w tej powieści było bardzo dużo, mocno wpłynęły na rozwiązanie wątków kryminalnych. Mam wrażenie, że zostały poprowadzone trochę życzeniowo, pod czytelnika romansu, czyniąc je trochę naiwnymi. I to może nie spodobać się fanom kryminałów. No, ale tak to jest, gdy łączy się dwa rodzaje powieści, tworząc hybrydę, którą określiłabym romansem kryminalnym. To nie jest niekorzystne, wręcz przeciwnie. Poszerza grono odbiorów. Problem polega tylko na tym, żeby ewentualny czytelnik wiedział o tym. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, dlatego ciekawa jestem, czy to charakterystyczna cecha pisanych przez nią powieści. A napisała ich bardzo dużo – ponad 70 romansów, kryminałów, thrillerów i powieści historycznych – przeczytałam na okładce książki. Z czego w Polsce ukazało się około dziesięciu.
Który tytuł polecacie, jako następny?

 

 A tutaj podany jest ranking najlepszych powieści autorki, spośród wszystkich napisanych przez nią.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *