Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Popioły piekła – Carmen Santos

21 marca 2019

Popioły piekła – Carmen Santos
Przełożył Jerzy Wołk-Łaniewski
Wydawnictwo Bellona , 2015 , 438 stron
Seria Saga Rodzinna , tom 1
Literatura hiszpańska

Super początek historii dla miłośniczek seriali z gatunku oper mydlanych!
W jak najlepszym tego słowa znaczeniu. I nie pomyliłam się, używając określenia „seriali”. Ta opowieść, słusznie nazwana sagą rodzinną, o losach dziewiętnastoletniej (przynajmniej tyle ma na początku historii) Valentiny, spełnia wszystkie wymagania tego gatunku filmowego. Jedyną różnicą jest forma przedstawienia historii. W tym przypadku zamiast obrazu – słowo. Ale słowo tak podane, tak poprowadzone, że nie miałam problemu z wyobrażeniem sekwencji poszczególnych scen. Dosłownie niczym w filmie.
A nie było to takie łatwe dla autorki.
Po pierwsze to powieść historyczna, która przeniosła mnie w drugą połowę XIX wieku na Kubę. Prosto do Hawany. Dla wielu Hiszpanów o niskim statusie społecznym takich, jak Valentina służąca w domu madryckich arystokratów, wyspa ta jawiła się niczym Eldorado. Była snem o krainie, gdzie lato nigdy nie ustawało, gdzie rosły owoce słodkie niczym miód, zaś cukier tryskał prosto z ziemi, gdzie mieszkańcy bawili się, tańcząc aż po świt, a pracowity człowiek mógł zapracować na przyszłość bez względu na to, jak skromnego byłby pochodzenia. To przekonanie dało Valentinie nadzieję na lepsze życie i chęć wyemigrowania do tej hiszpańskiej kolonii.
Rozwiało się bardzo szybko w zderzeniu z zastaną rzeczywistością.
Diametralnie różną nie tylko od wyobrażeń, ale i od życia w Hiszpanii. Niezwykle egzotyczną, ale i bezwzględnie okrutną dla przybyszy, gdzie płatnych służących nie potrzebowano, ponieważ wszystkie, najtrudniejsze i najcięższe prace wykonywali niewolnicy.
Po drugie autorka musiała umiejętnie odtworzyć ówczesne realia, ukazując zarówno piękno Hawany, jak i jej grozę, sprawiedliwie oddając jej dychotomię.
W tak odmienne, ale dobrze oddane, realia społeczne autorka wpisała rolę nowicjuszki wśród tubylców, próbującej się w nich odnaleźć.
Nie oszczędziła Valentinie niczego.
Tak zagmatwała jej życie, zesłała lawinę nieszczęść, śmierci bliskich, niekorzystnych zdarzeń i niepomyślnych wypadków, że bohaterka właściwie powinna się załamać i popełnić samobójstwo w ramach strajku wobec pisarza. Ale nie w przypadku Valentiny. To co innych zabijało, dziewczynę wzmacniało. Trochę mnie to irytowało, bo wiele zdarzeń prowokowała nieprzemyślanymi wyborami, ale takie historie już tak mają, że nieprawdopodobne staje się rzeczywiste, a odbiorca to wybacza, nie mogąc doczekać się dalszego ciągu wątków. Powieść kierowała się jedną zasadą – im trudniej dziewczynie było, tym ciekawiej się czytało. Zmienny charakter fabuły wpływał też na zmienność rodzaju powieści. Zaczęłam czytać ją jako powieść historyczną ze względu na miejsce akcji. Po dotarciu na Kubę nabrała charakteru społeczno-obyczajowego ze względu na opis tła społecznego wyspy porównywanego do beczki prochu, która pewnego dnia wybuchnie pod samym nosem hiszpańskich funkcjonariuszy, zajmujących się wykorzystywaniem do końca bogactwa kolonii, i potężnych posiadaczy plantacji trzciny cukrowej, których do działania pobudzało jedynie pragnienie inwestowania w luksusy bogactw uzyskanych ze słodkiego złota. By na koniec stać się powieścią erotyczną, z kartek której kapało seksem w aromacie świec zapachowych, gdzie mężczyzna nie grzeszył, zaspokajając swoje naturalne potrzeby, a kobieta mogła wybierać między byciem dziwką, która oddaje się za byle grosz każdemu spoconemu wieśniakowi a kurtyzaną użyczającą swego ciała niesamowicie bogatym mężczyznom, aby mogli się nim nacieszyć, w zamian wyciągając krocie.
Jest w niej więc wszystko to, co czytelniczki uwielbiają.
Dramat kobiety, w którym los uśmiechał się do mężczyzn, nawet tych najbardziej prymitywnych, a zarazem okazywał taką wzgardę kobietom. Romans i mezalians niszczący dziewczęcą niewinność z mężczyznami, którzy byli albo szlachetni, albo okazywali się draniami. Miłość, która wbijała się we wnętrzności niczym cierń zatruty słodkim jadem i podpalała krew z żarłocznością pożogi wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice, zamieniająca miodowy smak życia w truciznę i popioły piekła. Egzotyka miejsca akcji, która kusiła kolorami, smakami, zapachami, wierzeniami i tańcem, by z zaciekawieniem zaglądać do domów, kościołów czy przybytku uciech. Ale to, co najbardziej przyciągało moją uwagę, to niezłomność głównej bohaterki w zmaganiu się z tym całym koktajlem wydarzeń w jej życiu. Jestem przekonana, że kontynuacja tej rodzinnej sagi wcale nie uczyni je lżejszym. Wręcz przeciwnie. Zgodnie z zasadą im będzie trudniej, tym ciekawiej!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść historyczna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *