Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Półpełny – Piotr Leśniak

21 marca 2019

Półpełny – Piotr Leśniak
Wydawnictwo Akurat , 2015 , 222 strony
Literatura polska

Miałam problem z odczytaniem tej powieści.
A może tak miało być? Może to jej rozedrganie wewnętrzne miało przełożyć się na moją dezorientację, bym empatycznie poczuła emocje głównego bohatera? Bo w podstawowej warstwie fabuła była bardzo prosta. Z Warszawy do Krakowa przyjeżdża inteligentny, sądząc po narracji pełnej celnych ripost, nawiązań i konkluzji ujętych w żargon środowiskowy, dwudziestojednoletni chłopak, który doskonale wie, dlaczego i po co znalazł się w tym mieście. Decyduje się na „degradację” społeczną i zamiast zostać w stolicy oferującej szerszy wachlarz możliwości, wybiera sypialnię świrów, miasto artystów, których niespełniona większość patrolowała ulice w dziwacznych przebraniach i miasto największego blokowiska, gdzie królowała noc długich noży.
On wie, ale pojawiający się wokół niego ludzie, już nie.
I to jest ten moment, w którym byłam tak samo zdezorientowana, jak oni. Tak naprawdę nie wiadomo, jak główny bohater i jednocześnie narrator, ma na imię, które za każdym kolejnym przedstawianiem się nowo poznanym osobom (głównie dziewczynom) było inne. Raz był Jakubem, innym razem Leszkiem, by na końcu podpisać się jeszcze zupełnie innym. Deklarowane studiowanie prawa ogranicza się do wędrówki po ulicach i nocnych klubach do nich prowadzących albo odprowadzających lub po mieszkaniach poznanych dziewczyn tak, jakby takie życie studenckie było jego jedyną forma i treścią. Koncentruje się głównie na wybadaniu nowego dla niego terenu towarzyskiego i zamieszkujących go „plemion” rządzącyh Krakowem, które, w jego mniemaniu, zaplusowały liczebnością oraz radykalnością w podejściu do swojej odmienności. Między seksem, myśleniem o seksie a hajem narkotycznym i alkoholowym, dochodzi do wniosku, że nic nowego nie odkrył. Że Polactwo, którego próbował się nauczyć, zrozumieć i rozwikłać, wszędzie jest takie samo. Że nadal jest nikim, mówiąc – Szukam własnej definicji, na razie jestem gdzieś między strachem, śmiechem, fobią i dumą.
Czy mu się to udaje?
To pytanie można zadać każdemu młodemu człowiekowi, którego bohater jest reprezentantem. Autor umieszcza go w środowisku studenckim, pozbawiając jasno zdeklarowanej tożsamości, a nawet płci. Na początku myślałam, że to chłopak, ale w miarę czytania, nie byłam już tego taka pewna, a mylenie końcówek męskich i żeńskich, nie było przypadkową literówką. I to tę osobę autor czyni tytułowym „półpełnym”, niedokończonym, który wymaga uzupełnienia, wykończenia i ostatecznego określenia swojej tożsamości, odpowiadając sobie na pytanie – kim naprawdę jest? Emigracja na „prowincję” miała mu to dać. Nie było mu łatwo, bo nie mógł znaleźć punktów odniesienia, mimo że ich ustawicznie szukał. Rzeczywistość, jaką ukazuje autor wokół niego, łącznie z krytyką kondycji młodego pokolenia w stanie skrajnego narcyzmu i egotyzmu, nieświadome zdążającego do samozagłady, napawa przerażeniem. Romantyzm i budowanie trwałych związków to odległe czasy, a ich wartości bez szansy wprowadzenia we współczesny styl życia młodzieży. Najsmutniejsze jest to, że autor wie o czym pisze, bo sam przebył taką wędrówkę przez multikulturowe doświadczenia subkultur młodzieżowych – jak wyczytałam na okładkowym skrzydełku.
Ta opowieść „półpełnego” jest głosem młodego pokolenia, któremu w poszukiwaniu autorytetów i własnej tożsamości, pozostaje przeglądanie się w samym sobie. Chociaż nie do końca, bo główny bohater daje nadzieję na wybrnięcie z tego impasu, proponując życie w zgodzie z samym sobą, z własnymi przekonaniami i wreszcie z własną orientacją seksualną.
Czy dobrze odczytałam?
Nie jestem tego pewna do końca. Bo jeśli autor chciał, bym poczuła tę dezorientację młodych ludzi w świecie wartości, to mu się to udało. Błąkałam się w dociekaniach i poszukiwaniach razem z bohaterem mocno rozczarowana rzeczywistością. Jeśli natomiast chciał pokazać mi, jak trudno odnaleźć się niepasującemu człowiekowi do raz ustalonego równania matematycznego przez ostracyzm społeczny stojący na straży wartości moralnych, norm i reguł, to zabrakło mi silniejszego akcentu podkreślającego tę warstwę powieści. Ale może też i dlatego, że jestem po lekturze Ja Yanna Martela, który dokonał takiej psychologicznej transformacji bohatera wzorcowo.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Półpełny [Piotr Leśniak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *