Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Odwiedź mnie we śnie – Lena Wilczyńska

21 marca 2019

Odwiedź mnie we śnie – Lena Wilczyńska
Wydawnictwo Skrzat , 2011 , 87 stron
Literatura polska

Mija ponad wiek od powstania nowel pozytywistycznych Marii Konopnickiej, Bolesława Prusa czy Henryka Sienkiewicza opisujących w nurcie naturalistycznym codzienność, losy i marzenia polskich dzieci rodzin najbiedniejszych.
Po przeczytaniu tej noweli mam wrażenie, że poza czasem i warunkami jakie oferuje rozwój cywilizacyjny, nic się w życiu wielu dzieci w najbiedniejszych warstwach społeczeństwa nie zmieniło. Mieszkają gdzieś tam w miastach, miasteczkach i wsiach i nadal, jak ich rówieśnicy sprzed dziesięcioleci, marzą o lepszym życiu. Ale nie o przyszłym zawodzie, nie o rozwijaniu zainteresowań i zdolności, ale o trzeźwości rodziców. O normalnej rodzinie, w której ojciec nie pije, matka nie jest ofiarą jego agresji słownej i fizycznej, każde dziecko ma swój pokój, do którego może zaprosić kolegę lub dziewczynę, obiad jest codziennie, a słodyczy nie trzeba kraść, by zjeść batonik, na którego zaoszczędzone pieniądze w skarbonce ukradł z kolei ojciec na alkohol.
Prozaiczne, a zarazem bolesne marzenia jak na ofertę możliwości składanych każdemu dziecku przez XXI wiek. Ale tylko marzenia nadal nic nie kosztują, jak mawiał sobie czternastoletni Łukasz. Główny bohater tego opowiadania. Jedno z pięciorga dzieci Heńków, jak nazywali ich sąsiedzi w rodzinnych Rykach. Rodziców niewydolnych wychowawczo – pijącego ojca i ciężko chorej matki, nad którą się znęcał. Ale Łukasz w tym trudnym świecie jaki stworzyli mu najbliżsi dorośli, próbował na swój dziecięcy sposób, na swoje możliwości, zmniejszyć dzielącą go różnicę i przepaść ze światem dzieci z „normalnych” rodzin. Kradł słodycze, kłamał wypierając się patologii swojej rodziny, ale i zarabiał, wykonując dorywcze prace, bo jak sam mawiał – Ktoś musi robić, żeby chlać mógł ktoś.
Ta nowela uświadomiła mi, że żyję w czasach, w których trzeźwy rodzic jest największym marzeniem, a czasami jedynym, wielu polskich dzieci. Niekoniecznie pochodzących z najbiedniejszych warstw społeczeństwa. Autorka opisując kilka tygodni z życia Łukasza ukazała jeden z wielu problemów polskiego społeczeństwa – alkoholizm dorosłych i jego wpływ na dzieci. Nie jest przy tym ckliwa, nie kreuje spektakularnych tragedii. Umieszcza tylko jedno, ostatnie zdanie na końcu noweli wypowiadane przez Łukasza, które w kontekście całej fabuły, chwyta bolesnym wzruszeniem za gardło.
Przeraża mnie problem z jakim muszą walczyć współczesne dzieci. I nie zawsze jest to bieda, którą pokonywał sienkiewiczowski Janek czy Antek Bolesława Prusa. Współcześnie jest to walka najpierw z alkoholizmem rodziców, a potem z syndromem DDA czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików.
A podobno wszystko robimy z myślą o dzieciach…

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

 

Książka trafiła do mnie jako nagroda ufundowana przez Wydawnictwo Skrzat za udział w głosowaniu w plebiscycie Złotej Zakładki. W tym roku rusza jej druga edycja. I mimo, że w ubiegłym roku żadna moja nominacja nie weszła do finału, to jednak sprawia mi przyjemność korzystanie z prawa głosu, jaki oferują blogerom organizatorzy. Swoje nominacje więc już zgłosiłam i namawiam do tego innych autorów blogów o książkach. A poza tym nagrody książkowe są w tym roku równie atrakcyjne, jak w ubiegłym.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla młodzieży

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *