Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Najlepszy – Łukasz Grass

21 marca 2019

Najlepszy: gdy słabość staje się siłą – Łukasz Grass
Wydawca Ringier Axel Springer , 2017 , 272 stron
Literatura polska



   Opowieść zaczyna się mocno!

   Sceną wyrwaną z środka życia – wstrzyknięciem roztopionej czekolady strzykawką wbitą prosto w płuca, w więziennej celi. Kadr jak z filmu Pulp Fiction Quentina Tarantino. Absurdalny! Tyle że w książce prawdziwy. Wszystko w tej niecodziennej, pogmatwanej, pełnej sprzeczności, kontrastów i skrajności brutalnej biografii było faktem. Dla mnie i dla każdego, kto zetknął się z jej bohaterem, była zaprzeczeniem praw natury. Historią człowieka, który, jak sam o sobie mówił, od dawna powinien wąchać kwiatki od dołu. A jednak był! Żył! Po czternastu latach degradowania, niszczenia, unicestwiania i zabijania  organizmu osiągał bardzo wysokie wyniki w maratonach i triathlonie jak: Ultraman, Duble Ironman czy The Western States 100-Mile Endurance Run. Był najlepszy we wszystkim, za co się zabrał. Co dawało kopa, karmiło apetyt nienażartej adrenaliny, co zaspokajało apetyt na haj. Miał, jak sam siebie zdiagnozował, chorobę kończącą się „holizmem”. Czy to będą papierosy, alkohol, narkotyki czy kobiety. Nieistotne.

   We wszystkim był najlepszy!

   Jak ćpał, to dwadzieścia centymetrów heroiny dziennie. Jak palił, to zasypiał z papierosem w ustach. Jak pił, to do nieprzytomności. Według zasady – ćpałem na maksa, piłem i paliłem na maksa, kradłem na maksa, biłem się na maksa i kochałem na maksa. Po trupach do celu. Nawet jeśli ten trup miał być jego. W tej ciemnej stronie życia doskonalił swoje swoiste mistrzostwo od czternastego roku życia, a za towarzyszy miał: dolargan, kodeina, morfina, kokaina, heroina, wódka, papierosy, szpital psychiatryczny, wieszanie się, podcinanie żył, okradanie aptek, więzienie, milicyjny areszt, przypadkowy seks, ból, kłamstwa, przemoc. „Ciężko” zapracował sobie na ksywę – Pierwszy Na Liście Do Piachu. Dramatyczna scena rozpoczynająca opowieść Jerzego Górskiego to pierwszy krok w przełomie przejścia na jasną stronę życia. Na zamianę dotychczasowych składowych „holizmu” na ich substytuty – sport i życie. Na wychodzenie z bardzo głęboko wykopanego dołu śmierci na powierzchnię.

   To spadanie i wychodzenie z nałogu wciągnęło mnie jak… narkotyk!

   Za każdym zwrotem akcji, wydarzeniem czy zmianą postawy czułam dokładnie to samo, co bohater – Słyszałem bicie własnego serca i czułem się tak, jakbym po raz pierwszy robił coś niesamowitego, tajemniczego, jakbyśmy grali w filmie przygodowym i właśnie mieli zamiar wejść do jaskini pełnej skarbów, gdzie przed dotarciem do celu trzeba uniknąć śmiertelnych pułapek, a na końcu zmierzyć się ze strażnikami Świętego Graala.

   Ugryzłabym, gdyby ktoś chciał mi przerwać w takich momentach czytanie!

   Wchodziłam w to napięcie walki bohatera z demonami, bijąc się najpierw o każdy oddech w głodzie narkotykowym, o każdą ampułkę morfiny niosącą ukojenie, o każdy pijany krok do przodu, każdy mach nikotyny, o każdy krzyk o pomoc podczas połyku, samookaleczeń, wstrzyknięć i prób samobójczych, a potem dla odmiany o każdy oddech na morderczych dystansach, po których schodziły paznokcie, o każdy krok ku wolności od uzależnień w Monarze, o każdą myśl wprawiającą w niebezpieczny balans szalę mroku i światła. To nieustanne moje kibicowanie bohaterowi, bardzo emocjonalne i emocjonujące, było jednocześnie pełne wyrozumiałości i akceptacji tylko dlatego, że cynicznemu Jurkowi z przeszłości, chłopakowi z poczuciem humoru noir, towarzyszył doświadczony, mądry Jerzy teraźniejszy komentujący, analizujący i tłumaczący postępowanie, zachowania i wybory samego siebie sprzed lat. Zenit osiągniętego napięcia najlepiej skomentował sam bohater – Dziwne to uczucie, kiedy czyta się o sobie, o człowieku, który zmagał się z tyloma przeciwnościami. W różnych miejscach tej opowieści czułem niedowierzanie, budziły się wspomnienia, które wyciskały łzy. Czasami zapominałem, że czytam o sobie, porywała mnie historia i byłem ciekaw, czy bohaterowi uda się wyjść z opresji. Od czasu do czasu zaglądałam do dołączonych zdjęć, by upewnić się, że to rzeczywistość, a bohater istnieje.

   To zasługa autora, Łukasza Grassa.

   Potrafił oddać atmosferę tamtych lat, samych wydarzeń, styl mówienia bohatera, jego rozedrganą, kreatywną, upartą, niezłomną i  niecierpliwą osobowość, a przede wszystkim sinusoidę emocji. Oprócz zdolności przekładania chaosu słów na logiczną, spójną historię, włożył w tę biografię ogrom pracy przygotowawczej, dziesiątki, a może setki godzin nagrań, rozmów, podróży, odświeżenia znajomości, by wszystko było faktem, włącznie z odtworzonymi dialogami.

   Uczynił ją niezwykłą również ze względów historycznych, pedagogicznych, społecznych i psychologicznych.

   Bo to nie tylko biografia jednego człowieka.To również opowieść o czasach PRL, historii rozwoju narkomanii i jej „dzieciach kwiatach”, którym po idei make love, not war pozostał narastający od lat 70. problem narkomanii, wypieranej ze świadomości polskiego społeczeństwa propagandą zaprzeczania – Tylko dzieci kwiaty na kapitalistycznym Zachodzie brały narkotyki. W Polsce brano co najwyżej leki.  Według komunistów w Polsce socjalistycznej  nie mogło i nie było narkomanów, byli tylko lekomani. To także psychologiczne studium człowieka, który podąży akceptowaną społecznie drogą lub nie, w zależności od tego, jakie wilki wewnętrzne karmił – złe lub dobre. Czyich podszeptów, demonów czy aniołów, słuchał. To także klasyczny przykład negatywnego procesu wychowawczego, w którym dorośli zabijali pasję dziecka, negowali jego predyspozycje, niszczyli poczucie własnej wartości i zmuszali do realizacji planów ułożonych przez rodziców i nauczycieli. Bohater wielokrotnie podkreślał – byłem wściekły, że nie mogłem cofnąć  czasu do momentu, w którym decydowałem o swojej przyszłości jako młody chłopak. Gdybym wtedy zaczął konsekwentnie trenować… Gdybym trafił do jakiejś sekcji kolarskiej albo biegowej, dziś mógłbym być mistrzem olimpijskim.

   Książkę polecam każdemu. I tym na zakręcie życiowym, i tym, którzy profilaktycznie potrzebują potężnej dawki optymizmu. Zwłaszcza młodym ludziom, do których bohater  skierował te słowa  – Każde pokolenie młodych ludzi, które coś stworzy, wygra swoje życie, każde, które będzie konsumowało… jest przegrane.

   Zdania pisane kursywa są cytatami pochodzacymi z książki.

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2017 roku.

Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą [Łukasz Grass]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Na podstawie biografii powstał film, który zdążył zebrać kilka nagród.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Biografie powieść bograficzna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *