Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Małe zbrodnie małżeńskie – Eric-Emmanuel Schmitt

21 marca 2019

Małe zbrodnie małżeńskie – Eric-Emmanuel Schmitt
Tłumaczyła Barbara Grzegorzewska
Wydawnictwo Znak , 2007 , 97 stron
Literatura francuska

   Zanim sięgnęłam po kolejną książkę tego autora, wahałam się między przygotowaniem na ból psychiczny z nieodłączną w takim przypadku paczką chusteczek (Oskar i pani Róża , Dziecko Noego) a przygotowaniem się na wręcz fizyczny ból ( Kiedy byłem dziełem sztuki). Tym razem nie było bólu ani psychicznego, ani fizycznego. Było za to filozoficznie. Autor kazał mi się zastanowić nad istotą małżeństwa. Jaki jest jego sens skoro staje się z czasem dobrowolnym więzieniem? Klatką, w której toczy się zażarta walka na śmierć i życie. Piekło wzajemnych oszustw i oskarżeń, podchodów i manewrów wojennych prowadzących do jednego celu: kto pierwszy polegnie w tej wojnie, kto pierwszy będzie opłakiwał drugiego, kto pierwszy zostanie wdową/wdowcem?   Jednym zdaniem: małżeństwo jest drogą do śmierci.
   A miłość?
   Miłość przemija, nie trwa wiecznie, a jej przeznaczeniem jest rozkład.
   A dlaczego?
   Bo człowiek jest z natury leniwy. Nie stara się, nie dba o miłość. Wierząc, że to perpetuum mobile, skazuje ją na powolne konanie, na proces zastępowania jej przyzwyczajeniem, któremu sprzyja czas.
Wniosek?
   Należy kochać, ale dopóki sprawia nam to przyjemność. Wiara w permanentną miłość to szaleństwo. Kiedy mija zauroczenie należy rozejść się. Absolutnie nie popełniać małżeństwa, które w kontekście takich poglądów brzmi jak zbrodnia. Tyle autor.
   A ja się pytam: po co się bawić w filozofię, która i tak przez stan ostrego zakochania się nie przebije? Racjonalizm jest ostatnim stanem umysłu w tym stanie. Proponuję, zamiast wykładów z rzeczowymi argumentami, każdej młodej parze składać przysięgę małżeńską napisaną przez Annę Kamieńską w formie wiersza:

Ślub
Biorę Ciebie za żonę
Wobec ciemności i wobec ciała
Nie ślubuję miłości
Bo było ich za wiele
Nie przysięgam wierności
Bo jest wymysłem kobiet
Nie obiecuję szczęścia
Bo cóż nim jest albo nie jest
Tak biorę sobie Ciebie
Na nietrwałość chwili i pewność odejścia
Na łączenie znaczeń
Aby być człowiekiem
Wyrok dożywotni

   Ciekawe ile zakochanych par zdecydowałoby się na małżeństwo po przeczytaniu dramatu autora, a ile po propozycji przysięgi w formie tego wiersza ?

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dramat

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *