Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Facebook Instagram YouTube Lubimy Czytać Pinterest

Jedyne dziecko – Jack Ketchum

21 marca 2019

Jedyne dziecko – Jack Ketchum
Przełożył Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo Papierowy Księżyc , 2011 , 322 strony
Literatura amerykańska

Jeśli mistrz grozy w ten sposób rekomenduje tę powieść, ubraną w taką okładkę:

 

 

to ja miałam solidne podstawy do obaw czy podołam takiej dawce krwi i horroru. Przynajmniej takie miałam pierwsze, proste (jakże mylne!) skojarzenia o stylu nieznanego mi dotychczas pisarza. Nawet nie przypuszczałam, że wywołany lęk już we mnie pozostanie i nie minie wraz z ostatnim zdaniem, nie zniknie po zamknięciu książki i nie opuści po jej odłożeniu na półkę.
Weszłam więc w fabułę z lekką obawą, ale w miarę poznawania losów głównych bohaterów, Liddy i Arthura, począwszy od ich wczesnych lat dziecięcych, poprzez czas dorastania, na ich małżeństwie skończywszy, zrozumiałam, że zło niekoniecznie musi być widoczne, jawne i bezpośrednio działające, bryzgając krwią na wszystkie strony. Ono może trwać głęboko ukryte w człowieku, maskowane dobrym wykształceniem, znaczącą pozycją w społeczeństwie, wysokim statusem materialnym, by cierpliwie czekać na ujawnienie się, na dogodny moment zaspokojenia głodu bólu i cierpienia drugiego człowieka. Najlepiej w zaciszu domowym, do którego nie zaglądają wścibskie oczy postronnych. We własnej, bezbronnej, ufnej rodzinie. Celem ataku może być kochająca żona albo… własne dziecko.
Któregoś razu to przyczajone zło zakradło się również do małżeństwa Liddy i Arthura, a jego celem stało się ich jedyne dziecko – kilkuletni Robert. Liddy nie od razu zdała sobie sprawę z jego obecności. Długo musiałam być bezsilnym świadkiem jego niszczycielskiej siły w chorobliwych zachowaniach Arthura. Bo że to on był jego wcieleniem, narrator od początku nie ukrywał, pozwalając mi na poznanie umysłu mężczyzny, na podążanie jego tokiem myślenia, na oglądanie jego czynów i na przerażającą ambiwalencję jego emocji okazywanych publicznie ludziom i intymnie swoim ofiarom.
To nie fabuła miała być dla mnie zagadką.
Nie o zdemaskowanie i ujęcie sprawcy przerażających czynów w niej chodziło, ale o ilustrację mechanizmu kamuflowania się i funkcjonowania osób o patologicznych skłonnościach w rodzinie i społeczeństwie oraz o radzeniu sobie, a właściwie o nieradzeniu sobie, organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości z takimi właśnie przypadkami. Sytuacjami, w których inteligentny kat manipulując prawem, a dokładnie lukami między jego paragrafami, oczyszcza się z zarzutów, zamieniając w ostateczności swoją ofiarę w oskarżoną.
Groza opisanego przypadku i cierpienie ofiar w pełnym świetle prawa nie jest sytuacją wymyśloną. Nie bez powodu ostatni rozdział w książce autor zatytułował Uwierz opowieści. Wyjaśnia w nim, że do napisania historii tej rodziny, został zainspirowany przypadkiem Sherry Nance. Pielęgniarki z Teksasu, która z ofiary stała się katem i oskarżoną, a następnie osadzoną w więzieniu z wyrokiem śmierci. Po takiej dawce niesprawiedliwości wynikającej z nieudolności wymiaru sprawiedliwości, jakie zobaczył w życiu Sherry, pisarz mógł tylko jedno – stworzyć o tym opowieść.
Napisać książkę podyktowaną wściekłością.
I tę nagromadzoną złość perfekcyjnie zawarł w słowach budujących stopniową grozę, zimną bezwzględność psychopaty, narastający lęk i cierpienie ofiar, coraz większą indolencję państwa prawa, bezduszność urzędników, bezsilność i bezradność osób obserwujących rozwój wydarzeń oraz moje przerażenie i świadomość bliskości opisanego zła, dobrze ukrytego, które jest niestety piekielnie zaraźliwe. Przechodzi po cichu, schowane w czterech ścianach rodzinnych domów, z pokolenia na pokolenie. W tym łańcuchu zależności Arthur był nie tylko katem!
Mocna w swoim wymiarze opowieść, w której ocenie czasem masz rację, a czasem się mylisz. A czasem po prostu czegoś nie wiesz.
Ja właśnie się dowiedziałam, że niektórzy żyją w jednym celu – pokazać, że świat jest mrocznym miejscem, ja nigdy nie jestem w nim bezpieczna, a oni muszą to tylko udowodnić.
I jak się, po skończeniu tej powieści, nadal nie bać?

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *