Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Ja, diablica – Katarzyna Berenika Miszczuk

21 marca 2019

Ja, diablica – Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo W.A.B. , 2010 , 417 stron
Literatura polska

Będę mówić szeptem. Cicho, cichuteńko na ucho, bo tajemnica, którą chcę przekazać jest, przez niektóre radykalne kręgi społeczne, nazywana czystą herezją. Otóż, uwaga! (proszę bliżej nachylić ucho), piekło to RAJ!!!
Wiem, wiem miałam nie krzyczeć, ale emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania do najcichszych nie należą. Chociaż połowę akcji główna bohaterka Wiktoria też musiała utrzymywać w ścisłej tajemnicy, niemal jak Śmierć swoje zlecenia w teczce TOP SECRET. Bo jak wytłumaczyć swojemu wieloletniemu przyjacielowi Piotrkowi (w skrytości obiekt uczuć jej zakochanego serca), że jest martwa, ale żywa i że właściwie nie jest już człowiekiem, a diablicą?
I to nie byle jaką!
Wyposażoną przez naturę w Iskrę Bożą i moc nadaną przez dwa czarujące urodą (i nie tylko!) diabły z piekła rodem Azazela i Beletha (ten drugi beznadziejnie zakochany w Wiktorii), na których nie sposób się złościć, narzekać i wściekać za odebranie życia. No dobrze, nazwijmy rzecz po imieniu – ohydny, wyrafinowany, bezlitosny, sadystyczny mord. No ale co tam takie jedno marne, krótkie życie na ziemi skoro w piekle jest jak w raju, a na ziemi jak w piekle. Żadna różnica, za to z bonusem wiecznego żywota! Ta cała afera, że tam na dole smaży się dusze złych, niedobrych, psychopatycznych grzeszników to czysta propaganda aniołów (pozerzy z rozwijanymi skrzydłami na pokaz) i moherowych beretów, które (to powinno być nadane w ich tacierzystej stacji radiowej) w ostatecznym wyborze wybierają nie niebo, a piekło! Ku rozpaczy tego ostatniego. Niebiański wydział propagandy robi wszystko, żeby przekonać umarłych do wstąpienia do nieba z atrakcjami w stylu: wszyscy trzymamy się za ręce, kołyszemy ciałem jak w Opolu, gramy na harfie i śpiewamy pieśni i hymny pochwalne. Nic tylko nuuuuuda!
A w piekle? Wszystko o czym maaaaarzy się w życiu doczesnym!!!
Psychopatycznych grzeszników brak, bo się ich po prostu unicestwia. Nie ma Hitlera, Stalina i Kuby Rozpruwacza. Jest za to Kleopatra, Napoleon (niestety nie spotkałam tam mojego obiektu westchnień Heatha Ledgera, czyżby poszedł do nieba?!) i inne osobistości historyczne, z którymi można być na ty i od czasu do czasu poklepać swojsko po ramieniu. Wiedzie się spokojne życie paląc, pijąc i używając w szeroko pojętym zakresie, bez skutków ubocznych. Chorób nie ma, a drugi raz umrzeć już nie można. A nad wszystkim czuwa sam Lucyfer, który nie bardzo (według Azazela mającego aspiracje przywódcze) daje sobie radę z zarządzaniem. A najciekawsze jest to, że można swobodnie przechodzić między wymiarami (również do ziemskiego), dzięki bardzo indywidualnym, osobistym drzwiom przydzielonym każdemu diabłu, swoim wyglądem określające osobowość właściciela.
Kiedy więc Wiktoria nadziwiła się tak innemu piekłu, które jak sama stwierdziła: było naprawdę fajnym miejscem, co okropnie kłóciło się z naukami, jakie odebrałam w dzieciństwie. Co za rozdarcie… nic tylko iść z tym do „Rozmów w toku”… Nazachwycała mentalnym tworzeniem przedmiotów (sukienki, kosmetyki, torebki, buty i te rzeczy!), jedzenia i własnego wyglądu (można sobie tu i tam zmniejszyć i powiększyć), zaczęła się zastanawiać, dlaczego to ona została wybrana do roli diablicy? No właśnie? Dlaczego właściwie ona?!
DLACZEGO NIE JA!!!!!??
Droga do tej wiedzy prowadziła nie tylko przez biurokrację (te i inne atrakcje jak podatki czy skarbówka nie są wymysłem ludzi), ale i po trupach. A prawda jaką w końcu odkryła, dawkowana zresztą powoli i w niewielkich ilościach, aż do końca tej pełnej akcji historii, wcale nie okazała się satysfakcjonująca. Bilans zysków i strat okazał się zerowy.
Ale nie dla mnie!
Zyskałam to co daje dobrze przekazana opowieść: alternatywną, daleko odbiegającą od przyjętych wyobrażeń rzeczywistość, której nie chciałam opuszczać; bohaterów, których wady obalając najbardziej zasadnicze normy postępowania, rozbrajały mój radykalizm; humor nawet ten rodzaju czarnego, a przede wszystkim satysfakcję z łamania konwencji dotyczącej śmierci, piekła, nieba i życia. Straciłam tylko jedno – drzwi. Jak ja bym chciała takie mieć! Zwiedziłabym cały świat i nie tylko, przeszłość również. Bez samochodów, pociągów i samolotów. W swojej desperacji nawet je sobie wymyśliłam. Z braku talentów plastycznych znalazłam podobne w katalogu.

 

 

 

Maksimum minimalizmu w formie i kolorze, bo tak naprawdę najważniejsze jest to co za nimi. Autorka też ma takie swoje drzwi. Proszę nachylić się bliżej, to powiem jak wyglądają. To… okładka tej książki, a świat za nią piekielnie kuszący! Wręcz wciągający z kopytami!
No tak, a miałam nie krzyczeć. Ciiii, autorka zaprasza, a drzwi nie skrzypią. Sprawdziłam!

 

 

 

Premiera książki 6 października.

 

Ja, diablica [Katarzyna Berenika Miszczuk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Fantastyka

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *