Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Idealnie dobrani – Catherine McKenzie

21 marca 2019

Idealnie dobrani – Catherine McKenzie
Przełożyła Aleksandra Bielaczyc
Wydawnictwo Otwarte , 2013 , 346 stron
Literatura kanadyjska

Luty – czas zakochanych!
Czas miłości pięknej, wiecznej, wymarzonej, romantycznej i bajkowej. Takiej jaką postrzegała i miała wyobrażenie o niej główna bohaterka tej powieści Anne, która imię odziedziczyła za sprawą mamy, miłośniczki twórczości Lucy Maud Montgomerry, po Ani z Zielonego Wzgórza. Była zresztą do niej podobna fizycznie, żyjąc w przekonaniu – mężczyzna moich marzeń chodzi gdzieś po świecie, a nasze spotkanie jest tylko kwestią czasu. Życie miało przekładać bajkę na otaczającą ją rzeczywistość, naśladując powieść. Tylko że Anne właśnie zakończyła czwarty z kolei związek w wieku trzydziestu kilku lat z poczuciem klęski i rozczarowania. Zaczynała podejrzewać, że wszystko co najlepsze, na co czeka z taką tęsknotą, zdarza się tylko innym. Przyjaciółce, która właśnie wychodzi za mąż. Bratu, który stworzył z żoną wielodzietną, szczęśliwą rodzinę. Rodzicom, którzy żyją w udanym związku od wielu, wielu lat. I w takim właśnie momencie największego kryzysu wiary w swoją szczęśliwą gwiazdę, rozpaczy i beznadziei, niespodziewany łut szczęścia, a może jednak przeznaczenie sprawiło, że znalazła na chodniku niepozorną karteczkę biura randkowego. Jednak, jak się potem okazało, rodzaj jego usług daleko odbiegał od tradycyjnego modelu pośrednictwa matrymonialnego. Firma kojarzyła związki na wzór dawnej swatki, dopasowując osoby charakterologicznie. Miłość nie była pożądana, wręcz stawiano warunek niezakochiwania się na rzecz budowania przyjaźni. I jakby mało było tego, zmuszała do terapii kandydatów, po której wielu miało zadecydować o zawarciu związku małżeńskiego. Firma kojarzyła małżeństwa z prawie 100% powodzeniem, na drugi dzień po pierwszym ujrzeniu partnera.
Czyste szaleństwo!
Zdesperowana Anne wzięła w tym niecodziennym projekcie, rodem z innej epoki, udział. To co wydarzyło się później, pozwoliło mi nie tylko na prześledzenie burzliwych losów Anne i wybranego dla niej przez biuro, Jacka, ale i przeanalizowanie subtelnego przesłania tej powieści. Trochę odzierającego miłość z romantyzmu i zmuszającego do nowego spojrzenia na rolę i charakter związku dwojga ludzi, chcących znaleźć partnera na całe życie. Autorka pod warstwą romantycznej historii miłosnej daje do zrozumienia, że bazowanie i budowanie związku tylko i wyłącznie na zauroczeniu i zakochaniu jest błędem współczesnych ludzi, z góry skazującym jego przyszłość na klęskę. Wręcz mówi wyraźnie i dobitnie słowami jednej ze swoich bohaterek – Małżeństwo wymaga pracy, poświecenia i wysiłku. Materiałem wyjściowym, fundamentem i podstawą jest przyjaźń osiągnięta dzięki wspólnym doświadczeniom, celom, dopasowaniu, a dopiero w dalszej kolejności wypracowane zakochanie prowadzące do miłości. W tym momencie przypomniały mi się słowa starszej kobiety, z którą rozmawiałam nad powszechnością rozwodów w kilka lat po ślubie i taśmowością krótkotrwałych związków nieformalnych – młodym nie chce się dzisiaj pracować nad małżeństwem.
I coś w tym jest!
Korzystamy z wolności wyboru miłości, ale traktujemy jej przymioty wybiórczo, zapominając, że uczucie wygasa, jak ogień, jeśli się go nie podtrzymuje, nie podsyca, nie dokłada, nie daje, nie pracuje wokół niego, by trwał. Jak się okazuje, perpetuum mobile nie istnieje również w miłości.

 

Romans ten idealnie wpisuje się w Walentynki, co sygnalizuje opasująca go banderola, przemycając odrobinę ważnych treści, nad którymi warto się, w tym szaleństwie miłosnych wyznań i deklaracji, zatrzymać i podyskutować z przyjaciółkami, znajomymi lub partnerem. Zwłaszcza że na okładkowym skrzydełku wydawca zadbał o miejsce do takiej dyskusji w Pijalni Czekolady E.Wedla.

 

Oprócz tego również o zniżkę na usługi Poczty Kwiatowej.

 

Żałując, że nie mieszkam w wymienionych miastach, chciałam książkę podarować zaprzyjaźnionej studentce, której po sesji należała się odrobina przyjemności w czas zakochania. I wiecie, co usłyszałam? Że może, gdyby to była pizza…
PIZZA!?
Czyli nie jest tak źle z przerostem romantyzmu nad miłością. Jest nadzieja na odrobinę realizmu i zdrowego rozsądku!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Romans

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *