Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Gdzie Indziej – Gabrielle Zevin

21 marca 2019

Gdzie Indziej – Gabrielle Zevin
Przełożyła Grażyna Smosna
Wydawnictwo Initium , 2010 , 248 stron
Literatura amerykańska

Zazdroszczę współczesnej młodzieży wielu możliwości, ale najbardziej szerokiego, obfitego i nieograniczonego dostępu do literatury przeznaczonej specjalnie dla niej. Nie do tej do poczytania, jak sami ją określają, bo tej miałam dostatek, ale tej do pomyślenia, przemyślenia, podumania, nawet do pokłócenia się. Książek-przewodników po meandrach i zakolach ścieżek życia, książek-drogowskazów dokąd podążać, książek-wskazówek najważniejszych wartości wśród ukrywającego je mułu zagubienia, książek-podpowiedzi do najbardziej nurtujących pytań egzystencjalno-filozoficznych, których natłok pojawia się właśnie w okresie dorastania. Jeszcze niedawno czytałam z tego nurtu Mistrza Andiego Andrews’a, a już trafiła do mnie kolejna. Tym razem wykorzystująca do tego celu świat wykreowany, istniejący gdzieś, gdzie indziej niż na Ziemi. Dla mnie Niebo, dla innych

Zaświaty lub
Kraina Cieni lub
Wiecznego Szczęścia lub
Wielkie Nieznane lub
Łono Abrahama lub
Pola Elizejskie lub
Valhalla lub
Wyspy Szczęśliwe lub
Raj lub
Królestwo Niebieskie lub
Eden lub
Firmament lub
Nieboskłon,

a dla bohaterów powieści Gdzie Indziej, pisane dużą literą nadającą mu status wyjątkowości nazwy własnej, ale bez używania zaimków określających go fizycznie, potwierdzających jego rzeczywiste istnienie, geograficzną namacalność czy przynależność do kogokolwiek lub czegokolwiek. W efekcie tę krainę odbierałam jako dualistyczną w jedności, określoną w nieokreśloności, istniejącą w nieistnieniu. Bardzo ciekawe, inne, ambiwalentne, ale przede wszystkim adekwatne uczucie towarzyszące próbie świadomego osadzenia nieuchwytnego, prawdopodobnego świata. Krainy alternatywnej do już mi znanych, która była lustrzanym odbiciem życia ziemskiego, tworzących wspólnie jedno na podobieństwo drzewa tego z gałęziami, które wszyscy widzą, i tego do góry nogami, rosnącego pod ziemią w odwrotną stronę, gdzie Ziemia to gałęzie wyciągnięte w stronę nieba, a Gdzie Indziej – korzenie, rosnące co prawda w przeciwnym kierunku, ale z zachowaniem przeciwnej symetrii. Obie części zjednoczone pniem, a w powieści wodą.

Do takiej właśnie krainy, ginąc fizycznie w wypadku drogowym, trafia piętnastoletnia Elizabeth. To dzięki jej konfrontacji starego z nowym, poznałam różnice i podobieństwa nowego miejsca jej pobytu, a przede wszystkim sugestię innego spojrzenia nie tyle na śmierć, co, wbrew pozorom, na życie.
Czasami trzeba je stracić, by je ujrzeć na nowo i odpowiednio docenić.
Chociaż w tej powieści to kwestia umowna, bo śmierć to tylko kolejny etap życia, a każde narodziny i śmierć to małe koło, a suma tych małych kół to życie i linia. Dla nastolatki, która nie zdążyła jeszcze przeżyć większości swych pierwszych razów, to idealna, a przez to w dwójnasób bolesna sytuacja, zmuszająca do zrewidowania swoich dotychczasowych poglądów, do krytycznego przyjrzenia się swojemu dotychczasowemu postępowaniu, do obejrzenia się za siebie, do przebaczenia innym i wybaczenia sobie. Gdzie Indziej daje właśnie taką szansę, bo pomimo kilku różnic, pod jednym względem jest identyczne, jednakie z miejscem na Ziemi – emocji ludzkich. Gdzie Indziej można tak samo nienawidzić, kochać, uzależnić się, dojrzeć i dać sobie szansę na ponowne, nowe zaistnienie. Gdzie Indziej dla mnie jest w tej książce, rewidujące mój pogląd na bycie tu i teraz, prostujące spojrzenie na problemy ulegające wyolbrzymieniu z braku kontekstu, stawiające na najwyższym podium wartości ściągnięte z niego przez złe emocje, wzmacniające postawy pożądane skorodowane pod wpływem osób pogrążonych w bagnie negatywnego postępowania. To historia obdarzająca optymizmem kolejnej szansy na życie, które zawsze można zacząć od nowa, bo niestety wielu ludzi na Ziemi pozostaje martwymi przez całe swoje życie. A co najważniejsze niekoniecznie trzeba umrzeć, żeby to zrozumieć. Wystarczy poznać historię Elizabeth i zapamiętać jedno: Życia nie mierzy się w godzinach i minutach. Liczy się nie ilość, lecz jakość.
Na takie na pozór proste wnioski, podane na tacy w sposób przyjemny i wyjątkowo ciekawy, musiałam pracować całe życie, zgłębiając mozolnie historię filozofii w poważnych i mądrych książkach, a dzisiejsza młodzież ma dostęp do tych prawd na wyciągnięcie tylko chcenia czytania książek napisanych specjalnie z myślą o niej.
I jak jej nie zazdrościć? 

Gdzie Indziej [Gabrielle Zevin]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

A tutaj obejrzałam zwiastun wydania amerykańskiego. Na stronie autorki dowiedziałam się, że powieść została przetłumaczona w wielu krajach, nawet Chinach i Izraelu. Tam też obejrzałam okładki tych wydań w linku „elsewhere” poświęconym tej książce. Polskie wydanie okładki jest podobne do angielskiego i to podoba mi się najbardziej.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Dla młodzieży

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *