Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Fatum i furia – Lauren Groff

21 marca 2019

Fatum i furia – Lauren Groff
Przełożył Mateusz Borowski
Wydawnictwo Znak , 2016 , 425 stron
Literatura amerykańska

Powieść jak sztuka teatralna!
Bardzo współczesna, bo akcja dzieje się w drugiej połowie XX wieku. Jednocześnie uniwersalna, jeśli nie powszechna, w temacie – małżeństwo. Zarazem klasyczna w zawartej symbolice sięgającej do greckiej starożytności.
Ale po kolei!
Najważniejszy jest tytuł. To fundamenty wiedzy determinujące odbiór treści fabuły i jej przesłania. To on ustala dwa, główne, wyraźnie oddzielone podtytułami, akty tej „sztuki”.
W pierwszym, Fatum, rozpoczętym znamiennymi i sugestywnymi zdaniami zapraszającymi na spektakl – Gęsta mżawka spadła z nieba jak nagle opuszczona kurtyna. Latarnie przygasły niczym znikające światła rampy. – główną rolę gra Lotto. Niedoszły aktor i spełniony pisarz. Szczęśliwy mąż, który o swojej żonie myśli, jak o ideale – Mathilde. Święta kobieta. Jedna z najczystszych osób, jakie w życiu spotkałem. Nieskazitelna moralnie, nigdy nie kłamie, nie znosi głupców. Poza nią nie znam innej kobiety, która straciła dziewictwo dopiero tuż przed ślubem. Uważa, że każdy powinien sam prać swoje brudy, dlatego sama sprząta nasz dom, choć stać nas na zatrudnienie pomocy domowej. Robi wszystko. Dosłownie wszystko. Piszę przede wszystkim dla niej. Nie do końca świadomy, że jego los przędą trzy, bardzo ważne dla niego lub jego drogi życiowej, kobiety – matka, żona i kochanka.
Fatum to obraz udanego, zgodnego i wzorcowego małżeństwa.
W drugim akcie – Furii, ponownie opada kurtyna i ten sam obraz małżeństwa obserwuję z perspektywy jego głównej „aktorki”, żony Lotta, Mathilde. Jest zupełnie, totalnie i całkowicie odmienny, różny. Inny. Obrazoburczy, odkłamujący, zaprzeczający pierwszemu, wyciągający z zakamarków małżeńskiej sypialni skrywane sekrety i tajemnice. A sama Mathilde, mająca do tej pory status chłodnej, zdystansowanej bogini przy boku sławnego męża, nie była ani łagodna, ani pobożna. Ale obiecała sobie, że on nigdy nie zobaczy ogromu jej mroku ani żyjącego w niej zła. To tylko dla mnie, widza, okazała się jedną z erynij, a zarazem boginią zemsty, zawiści i niestety wyrzutów sumienia.
Furia to obraz paradoksu małżeństwa: nikogo nie można poznać całkowicie; poznaje się kogoś całkowicie.
Te dwa, oddzielne akty małżeńskie czy kontrastowe jego obrazy dopiero po przeczytaniu całości składają się na jeden, pełny, obiektywny obraz wspólnego życia dwojga zakochanych w sobie ludzi. Ich determinujących się postaw, uzupełniających się zachowań, znoszących się postępowań, wytyczających logikę zapętlonych zdarzeń i niezmiennie pojawiającego się jednego sekretu na każde szczere wyznanie. I mimo że w powieści jest mnóstwo odniesień do klasyki literatury powszechnej (prym wiedzie twórczość Williama Szekspira) czy dziedzin sztuki (teatr, malarstwo, opera), to ja pozwalam sobie dołączyć do tej palety literatury obcej komentarz zaczerpnięty z polskiej literatury autorstwa Edwarda Stachury.
„Ty i ja – teatry to są dwa!”

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Fatum i furia [Lauren Groff]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

Z przyjemnością na nowo wsłuchałam się w słowa tej piosenki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Powieść społeczno-obyczajowa

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *