Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Esej o duszy polskiej – Ryszard Legutko

21 marca 2019

Esej o duszy polskiej: z posłowiem A. D. 2012 – Ryszard Legutko
Wydawnictwo Zysk i S-ka , 2012 , 196 stron
Literatura polska

Taka swoista pułapka ten tytuł. Taki na wyrost, chyba że mam rozbieżny z autorem zakres pojęć – esej i dusza polska.
O ile na określenie tych rozważań?, wykładów?, diagnozy? (tutaj też bym się sprzeczała) czy rozprawki (bo autor stawia tezę, którą stara się udowodnić argumentami), jeszcze bym przystała (pod warunkiem, że interdyscyplinarność eseju wyczerpuje się w dwóch dziedzinach – historii i polityki), o tyle na duszę polską już nie. Nie ma tutaj bowiem nic z metafizyki, filozofii czy archeologii psychologicznej sięgającej archetypów przejawianych w szeroko pojętej kulturze. To publikacja, którą nazwałabym rozprawą na temat historii tożsamości Polaków od czasów II Rzeczpospolitej do czasów współczesnych, widzianej z prawej strony poglądów politycznych. Inna rzecz, że po tak zatytułowaną publikację, nie sięgnęłabym. Ale ta dusza, ten esej i że autor filozofem jest, a przede wszystkim koleżanka ją rekomendująca, jako wnikliwą, trafną i bezkompromisową, sprawiły, że skusiłam się.
Do tej pory zastanawiam się, czy słusznie?
Faktycznie, nie mogę odmówić rozważaniom celności w obnażaniu zjawisk społecznych, procesów historycznych i politycznych wpływających na formowanie się tożsamości Polaków, czy raczej jej braku według autora, a przynajmniej problemów z jej określeniem. Nie boi się przy tym nazywać rzeczy po imieniu (rządy zbira za komuny i prostaka w III Rzeczpospolitej), ukazując ich współczesne skutki w świadomości narodowej i postawach społecznych. Kreśli smutny obraz społeczeństwa-ofiary: agresji niemieckiej, komunistycznego zniewolenia, społecznej destrukcji oraz terytorialnego zaboru. Ukazuje przekrój społeczny narodu z jego warstwą rządzących, elitą intelektualną, opozycją, narodu przykościelnego i rzeczpospolitej kibiców w swojej zmienności dziejowej, warunkowanej czynnikami historyczno-politycznymi. Dobrze wyjaśnia zawiłości polskiej polityki i meandry historii wpływające ostatecznie na współczesną jakość polskiego społeczeństwa, punktując jego wady – lenistwo intelektualne, schamienie sfery publicznej, w której Polska jest miejscem głośnego rechotu, nieustannych bluzgów, przekleństw, bluźnierstw, wyzwisk, wulgarności, wrzaskliwej histerii, nieumiejętność kreatywnego korzystania z szeroko pojętej wolności, aspiracja do bycia przeciętniakiem, dostosowywanie się elit intelektualnych do tego co niższe, która zamiast pobudzać – usypia, ekspansywność kultury masowej, strategia podporządkowania się Unii Europejskiej, degradacja roli wychowania i szkoły z tendencją do ścisłego dostosowywania edukacji do systemu polityczno-gospodarczego, uległość wobec intelektualnego autorytaryzmu, niechęć do tego, co wyższe (tak zwana skrócona perspektywa), egalitaryzacja kultury…
Mogłabym tak wymieniać dalej, bo wad, jak się okazuje, mamy całe mnóstwo, ale po co, skoro już po takiej dawce i od momentu odzyskania niepodległości w 1989 roku, w opisie zaczyna się wyczuwać poglądy polityczne autora, które pieczętuje to zdanie – Nieuczony politruk czy komunistyczny krytyk walczący z wrogą klasowo twórczością ma swój odpowiednik w liberalno-demokratycznych apologetach równości ekspresji, wyzwolicielach z fałszywej świadomości, ideologach wkluczania wykluczonych czy krytykach sztuki i myśli wyrażającej dominację klasy, rasy i płci. Przekładając na ludzki język – liberalna demokracja stworzyła pospolitość, w której Polakom dobrze i nie chcą słyszeć o odtworzeniu kultury wyższej czyli niektórych zniszczonych struktur społecznych, ożywienia pewnych instytucji oraz wprowadzenia standardów stosowności. Bardzo się zaczynam bać, kiedy czytam takie zdania, a zwłaszcza przetykane słowami – „pewnych” czy „niektórych”. Zresztą wszystkie te rozważania są bardzo ogólne, nieodwołujące się do konkretnych zjawisk społecznych, będąc odtworzeniem obrazu, a nie interpretacją przyczyn jego powstania, nie licząc w tej roli samej historii.
I tak z pięknie pokazanych dziejów tożsamości Polaków (część o komunizmie podana idealnie i polecam ją licealistom) zaczęła z czasem skrzeczeć i zgrzytać polska scena polityczna z prawej strony.
To nie jest złe. Autor ma do tego prawo. Po to napisał książkę, by wyrazić swoje poglądy wynikające z niepokoju i troski o stan świadomości narodowej tożsamości Polaków.
Tylko ja się pytam, do jakiego typu odbiorcy chce dotrzeć autor?
Zawężające poglądy polityczne to raz, a dwa – język narracji. Sitem testującym niech będzie to zdanie – Obowiązująca wykładnia inteligencji jako stanu zamkniętego spoglądającego z góry na demos polityczny, jakkolwiek nadal podtrzymywana, ulega jaskrawej anachronizacji w świetle rosnących wpływów demosu kulturowego. – oraz gęsto stosowane pojęcia typu – antecedensy, apologia, internalizacja, idolatria, i żeby było ciekawiej – bête noire czy amor fati. Bez sięgania do słownika, można nie przebrnąć do następnego zdania. Obawiam się, że to jest dowód na to, żem z tych „prostaków” kultury masowej, którzy „śmią” nie mieć pojęcia, co to jest entente cordiale. Tak, typowe dziewczę całkowicie wychowane w PRL-u i w Polsce liberalno-demokratycznej, nie miało nawet pośredniego związku z wykształceniem klasycznym. Greki, łaciny się nie uczyło i teraz taki skutek. Profesora się nie rozumie, bo lubić na szczęście musu nie ma.
Tylko dlaczego rozumiałam Profesora Zbigniewa Mikołejkę? Bo pisał dokładnie o tym samym, ale poprzez człowieka, dla ludzi i po ludzku wywołując rezonans w moim sercu, umyśle i duszy, w trosce o wszystkich Polaków.
Wszystkich.

 

Nie ja jedna zmierzyłam się z tą książką. Moja poprzedniczka stosowała na niej metodę Napoleona – każdy wolny skrawek marginesu zapełniała definicjami. Miałam więc dużo łatwiej w poszerzaniu zasobu pojęć. To jedna korzyść. A drugą jest zrozumienie całej złożoności postaw politycznych w tym zdaniu – Komunizm byl o tyle dobry, o ile z nacjonalizmem walczył, a o tyle zły, o ile z nacjonalizmem mógł być połączony.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Popularnonaukowe

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *