Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Dwanaście – Marcin Świetlicki

21 marca 2019

Dwanaście – Marcin Świetlicki
Seria Polska Kolekcja Kryminalna Tom II
Wydawnictwo EMG , 2006 , 212 stron
Literatura polska

   Znalazłam przepis na książkę, nieważne jaką, ważne, że książkę. Marcin Świetlicki, znany raczej jako poeta, postanowił spróbować sił w zawodzie cukiernika i upiec popularne ciasto – czyli napisać powieść, a ściślej thriller. Przynajmniej do tej kategorii zaliczył ją wydawca informując mnie o tym na tylnej okładce.
Powszechnie wiadomo, że efekt każdego produktu końcowego w kuchni zależy od jakości poszczególnych składników oraz umiejętności piekącego. Marcin Świetlicki-cukiernik wziął więc:
– 2 kg mrocznej atmosfery z miasta Breslau,
– 80 kg żywej wagi bohatera z powieści Jerzego Pilcha,
– 40 l każdego alkoholu pod ręką,
– 1 osobę seryjnego zabójcy,
– szczyptę wulgaryzmów z Achai Andrzeja Ziemiańskiego,
– składnik X.
Wszystkie półprodukty zaczął łączyć i mieszać. Mroczną atmosferę z Breslau przeniósł do Krakowa, a dokładniej do czterech klubokawiarni i gospód: Biuro, Dym, Piękny Pies i Zwis. W tym czworokącie bermudzkim umieścił, a właściwie usadził przy stolikach tychże barów bohatera, który spuchł, utył, posiwiał i zdziadział, od nadmiaru spraw życiowych i amatorsko-zawodowo-detektywistycznych. Składnikiem łączącym pozostałe uczynił seryjnego zabójcę, który morduje, celowo lub przypadkowo, swoich znajomych, wprowadzając odrobinę ożywienia w miejsce marazmu i tumiwisizmu w zaułkach ulic miasta. Zbytnią gęstość i ciężkostrawność tej mieszanki podlał wszelkiego rodzaju alkoholem oraz rozładowującymi napięcie wyrazami z języka mięsistego. Na koniec dodał tajemniczy składnik X, niczym profesor-stwórca kreskówkowych Atomówek czyli własny talent poetycki, sprawiający układanie się momentami, pisanej przez niego prozy, w strofy. Ostatecznie całość włożył w foremkę okładek i wydał między ludzi.
   Otworzyłam, spróbowałam i poczułam zakalec. Gospodarz zaczął się więc krygować i uprzedzać ewentualne niezadowolenie: że on sobie tak po cichutku tylko tę historię napisał, dla siebie, żeby spróbować sprawdzić się w innym gatunku literackim. To trzeba było do szuflady napisać, żeby dojrzało jak wino, a nie od razu publikować. Że ona nie jest, nigdy nie była i nie będzie historią o alkoholu. Uważnie przeczytałam tę książkę i stron bez alkoholu i nie o alkoholu naliczyłam na palcach jednej ręki, a główny bohater nie pił, ale patrzył przez alkohol, mówił przez alkohol, czuł i myślał przez alkohol. Hohohoho! Co za kokieteria! Na zakończenie szantaż: ta historia zaciekawi tylko bezpośrednio zainteresowanych, trzeźwych i w nastroju, bo reszta to matoły. Cóż , może inni nie mają wyboru, ale ja mam, ja mogę krzyczeć: KRÓL JEST NAGI!
   Jednak Pan Marcin Świetlicki wziął sobie do serca maksymę: trening czyni mistrza. Dosłownie i w przenośni. Trzecia część trylogii Jedenaście, z Mistrzem w roli głównej, otrzymała główną nagrodę w kategorii proza w konkursie Nagroda Literacka Gdyni 2009. Mam nadzieję, że Kapitule Konkursu ciasto smakowało, bo ja zdecydowanie dziękuję, więcej próbować nie będę.

   Przy okazji zrobiłam sobie TEST NA ALKOHOLIZM, bo po takiej książce licho nie śpi. W podsumowaniu wyników okazało się , że takich ludzi. jak ja – nie ma. Na pocieszenie otrzymałam radę: zacznij pić. :/

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *