Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Droga do Rio – Aleksandra Pluta

21 marca 2019

Droga do Rio: historie polskich emigrantów – Aleksandra Pluta
Wydawnictwo Naukowe PWN , 2017 , 256 stron
Literatura polska

   Historia mówiona…

   Piękne określenie przekazu ustnego, historii pomniejszej wobec tej powszechnej, osobistych relacji świadków wydarzeń z przeszłości. Zjawisk społecznych mających źródło w zmianach politycznych lub gospodarczych, których uczestnikami byli zwykli ludzie zawieruszeni w wirze historii. Ważność tego źródła wiedzy podkreśliła we wstępie autorka tej publikacji, pisząc – Znamy fakty, daty, przyczyny i skutki. Jednak rzadko mamy okazję poznać emocje towarzyszące ludziom, którzy byli naocznymi świadkami tych wydarzeń. Nie zawsze będą oni pamiętać dokładną datę, ale ich relacje będą o wiele bogatsze o to, czego na stronach podręczników nie znajdziemy – o indywidualne, subiektywne spojrzenie na historię. To bardzo ważne zbierać je, gromadzić i publikować, czyniąc dostępnym każdemu, zwłaszcza że ich uczestnicy powoli odchodzą, zabierając ze sobą pamięć tak, jak dwóch rozmówców autorki krótko po udzieleniu jej wywiadów, które przeprowadziła w latach 2014-2017. Jej bohaterami byli przedstawiciele wojennej i powojennej polskiej emigracji, którzy osiedlili się w Rio de Janeiro. W mieście brazylijskiego kraju, który przyjął do siebie największą liczbę polskich emigrantów napływających jeszcze w czasach zaborowych. Zanim jednak oddała głos swoim rozmówcom, w rozdziale poprzedzającym wywiady, ujęła syntetycznie ich losy, podkreślając cechy wspólne ich emigracyjnych dziejów. Dróg do Rio, które charakteryzowały się potrzebą odzyskiwania i utrwalania pamięci o przeszłości, mitologizacją „małej ojczyzny”, dramatycznymi okolicznościami opuszczenia Polski, świadomością wyjazdu z kraju na zawsze, próbą powrotu do kraju lub jego odwiedzinami po latach, traktowaniem emigracji jako straty a zarazem nowej szansy, potrzebą zachowania języka ojczystego i problemem z jednoznacznym określeniem tożsamości narodowej. Każdy wywiad poprzedziła zdjęciem rozmówcy oraz krótkim biogramem,

a kończyła zdjęciami ich dokumentów lub rodzinnymi fotografiami.

   W każdym dostrzegałam wypunktowane przez autorkę zbieżności. W każdym też dostrzegałam różnice. Przede wszystkim wiek, ponieważ bohaterowie wywiadów emigrowali jako ludzie dorośli lub jako dzieci. Percepcja opisywanej przez nich rzeczywistości była mniej lub bardziej dramatyczna. Dzieci, w swojej nieświadomości, traktowały tułaczkę bardziej jak ciekawą przygodę niż dramat rodziny. Różniły się również treścią wspomnień z pogmatwanych, skomplikowanych, krętych i niebezpiecznych dróg prowadzących do Rio. Często przez wiele różnych miast i państw. Nie była to przygoda podróżnicza, ale dramatyczna męka pracy w kołchozie na Syberii, niewola w łagrze lub lagrze, eksterminacja w getcie łódzkim, szlak armii gen. Władysława Andersa, walka w Powstaniu Warszawskim, ratunek spod trupów z nazistowskiej rzezi na Żoliborzu, desperacka ucieczka z pożogi wojennej i niezgoda na życie w absurdzie rzeczywistości Polski powojennej. To najbardziej obciążające emocjonalnie fragmenty wspomnień, a i tak miałam świadomość, że to zaledwie cząstka większej całości ukrytej w pamięci.

   Czytając ich relacje, zastanawiałam się, co czyniło ich silnymi, by przejść przez te drogi katorgi wygnania i mieć ochotę na budowanie życia od podstaw w nowym, obcym miejscu. Okazało się, że zadawałam sobie złe pytanie. Uświadomiłam to sobie, gdy dotarłam do wspomnień Aleksandra Laksa, który odpowiedział mi – Jak przeżyłem? Nie wiem. Ale wiem, po co.

   Cel!

   Jeśli się go określi, sformułuje i oprze na moralnym dziedzictwie wyniesionym z domu, to posiada się skarb potrzebny do zbudowania życia na nowo, od podstaw, w dowolnym miejscu na ziemi z jedną koszulą na zmianę. Dosłownie! Nie wyklucza to oczywiście tęsknoty, stałej nostalgii i problemów z tożsamością, ale daje siłę do dalszego życia i poczucia spełnienia w dzieleniu się przeżyciami, które wielu z nich utrwaliło w osobnych publikacjach wspomnieniowych. W relacjach, które obfitują nie tylko w emocje, ale i w szczegóły podważające tak liczne uogólnienia w historii powszechnej. Gdy śledziłam losy polskiego chłopca wychowywanego w polskim duchu przez niemiecką matkę w środku wojennych Niemiec, zaczynałam dostrzegać szarości tam, gdzie historycy wyznaczyli czarno-białą granicę ocen między dobrem a złem, wrogiem a przyjacielem, byciem Polakiem a byciem Brazylijczykiem. Zaczynałam dostrzegać bezsilność emigranta jako jednostki wobec siły wydarzeń historycznych, który za jedyną obronę posiadał to, co przekazali mu rodzice. Najczęściej w formie słowa, które posiadało moc spiżu wzmacniającego kręgosłup moralny i siłę kierunkowskazu postępowania. Wielu z nich powoływało się na takie zasady wyniesione z domów. Najbardziej zapadł mi w pamięć przekaz ojca, więźnia obozu Auschwitz, który z piekła napisał do syna – Bądź mocny wobec mocnych i wyrozumiałym wobec słabych.

   Takich wartości nie nauczy się młodego człowieka, bazując tylko na podręcznikach.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Droga do Rio [Aleksandra  Pluta]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Fakty reportaż wywiad

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *