Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Detektyw Rutkowski: prawdziwa historia – Krzysztof Pyzia

21 marca 2019

Detektyw Rutkowski: prawdziwa historia – Krzysztof Pyzia
Wydawnictwo Helion , 2013 , 272 strony
Literatura polska

Nie interesowałam się najbardziej rozpoznawalnym detektywem w Polce, ale on zainteresował się mną!
Oczywiście w przenośni! Nie śledziłam jego kariery zawodowej. Nie interesowało mnie jego życie osobiste. Jednak wyjątkowy charakter jego działalności oraz medialne doniesienia o kolejnych kontrowersjach związanych z detektywem (sprawa z Madzią z Sosnowca, kochanka – była zakonnica, brutalne aresztowanie), systematycznie wchodziły do mojego życia, czy tego chciałam, czy nie. Pierwszy raz usłyszałam o nim, oglądając reportaż dziennikarzy Telewizji Polskiej i Super Expressu o odbiciu dziewięcioletniej Polki z rąk norweskiej rodziny. Dziwiłam się nietypowym metodom pracy, ale byłam pod wrażeniem ich skuteczności. Jawił mi się niczym Rambo, Brudny Harry i James Bond w polskiej wersji, który idąc po bandzie prawa, stał się ostatnią deską ratunku i człowiekiem od spraw niemożliwych dla zdesperowanych Polaków i nie tylko. Wynajmowali go nawet gangsterzy. Pojawiła się też gra komputerowa inspirowana jego osobą. Stał się legendą polskiej kryminalistyki – jak przeczytałam na okładce książki. A mimo to, nie był bezpośrednim powodem skorzystania z zaproszenia na wieczór autorski promujący jego biografię.

 

To autor książki był dla mnie magnesem. Mój krajan pochodzący z tej samej miejscowości, jak ja.

 

Młody człowiek, który jeszcze studiując, mógł się już pochwalić sporym dorobkiem zawodowym w mediach – publicysta, felietonista i producent programu Dzień Dobry Bardzo w Radiu ZET. Po takiej rekomendacji umieszczonej w zaproszeniu musiałam pójść. Chociażby po to, żeby ocenić jego kolejne wcielenie w roli pisarza. A że o Krzysztofie Rutkowskim? No cóż! Już przywykłam, że kolejny raz pojawia się w moim życiu, tym razem w formie książki, którą kupiłam sobie po spotkaniu.

 

A samo spotkanie było bardzo ciekawe, bo autor żywym, plastycznym językiem, z darem snucia opowieści, podzielił się swoimi wrażeniami przeżytymi podczas odtwarzania biografii. Z humorem opowiadał o procesie powstawania książki – pomyśle, zbieraniu materiałów (czasami nocnym), rozmowach z detektywem między jedną a drugą akcją, a czasami w drodze do. Nie było komfortowo i łatwo właśnie ze względu na dynamikę pracy bohatera wywiadu i nieprzewidywalność terminów spotkań. Z wieczoru autorskiego wyszłam bogatsza o jeszcze jedno, kolejne potwierdzenie teorii, że nie ważne skąd się jest. Ważne jest, co chce się robić w życiu i konsekwentne dążenie do tego.

 

A o książce zapomniałam!
Na całe półtora roku, bo spotkanie było w styczniu 2014 roku. I pewnie przeleżałaby nie wiem ile następnych lat, gdyby detektyw znowu nie zapukał do mnie w ekran telewizora. Właśnie nadawali reportaż o nim oczywiście z nową dziewczyna u boku.
I wtedy przypomniałam sobie o książce!
To, co zaskoczyło mnie od pierwszej strony, to energia, jaką emanował i pulsował wywiad, którego temperaturę podnosiły krótkie wtrącenia opisów akcji jako nawiązanie do tematu. Obaj Krzysztofowie to gaduły, do tego w ciągłym ruchu, więc rozmowy były pełnie emocji, niespodziewanych wątków, na dodatek przerywane rozmowami telefonicznymi, które autor przytaczał kursywą. Naszpikowane osobistymi wyrażeniami, których wyjaśnienie znaczenia i kontekstu dla zrozumienia przekazu, wymagało osobnego słownika polsko-rutkowskiego. Umieszczonego zresztą na końcu książki. Zaglądałam tam za każdym razem, kiedy napotykałam w tekście taki odnośnik:

 

Bo na przykład bałagan nie oznaczał nieporządku, ale dziewczynę, która lekko się prowadziła albo wszystko to, co przyjemne, miłe i sympatyczne, ale na bardzo krótką metę. Połowa książki to wywiad podzielony na tematyczne rozdziały (dzieciństwo, relaks, więzienie, kobiety, promocja w mediach, dzień codzienny, wiara i wartości, przeszłość polityczna), ale jednocześnie chronologicznie pokazujący życiorys zawodowy i osobisty detektywa. A same pytania wygodne i niewygodne. Od tych ogólnych po bardzo osobiste, a nawet intymne. Ich źródłem byli między innymi znajomi autora, którzy pytali wprost o licencję, której nie ma, o samochody, o kobiety, o pozwolenie na broń, o przynależność do ZOMO, o pobyt w więzieniu, o lans – garnitur, podkute buty, „rutbany” (ciemne okulary) i biała koszula.

 

Autor zapytał o wszystko i na wszystkie pytania uzyskał odpowiedzi, ilustrując je licznymi zdjęciami. Szczere, bez usprawiedliwień i wybielania się. Było więc ciekawie, a momentami bardzo intymnie. Zwłaszcza w rozdziale poświęconym kobietom jego życia. Ale nie to interesowało mnie najbardziej. Moją uwagę skupiały przede wszystkim opowieści o pracy, które brzmiały, jak dobra sensacja. Opowiadał o niej z ogromną pasją człowieka, dla którego to sens jego istnienia i forma spełniania się. Żyjącego nie na dni czy godziny, ale minuty. Opisywał kulisy swojej pracy i zespołu Rutkowski Patrol , uchylając przede mną cienką warstwę bezpieczeństwa, za którą kryła się ta brzydsza wersja polskiej rzeczywistości – prostytucja, porwania, okupy, morderstwa, narkotyki, nielegalny handel, zdrady, gangsterka. Kilka najgłośniejszych (znanych z mediów) i najbardziej spektakularnych akcji szczegółowo opisał piórem autora. Zajęły one drugą połowę książki.
A na jej końcu znalazłam prezent!
To ostatni rozdział, w którym profesjonalista i praktyk niejedno widzący w życiu, podzielił się ze mną radami, jak żyć bezpieczniej, by nie zostać jego klientem. Podpowiedział, gdzie nie chować pieniędzy w domu, jak uchronić mieszkanie przed włamaniem, jak bezpiecznie korzystać z Internetu i wypłacać pieniądze z bankomatu oraz jak ochronić samochód przed kradzieżą.
Po tej książce, wszędzie tam, gdzie tylko jest taka możliwość, wpisuję kody i hasła, korzystając tylko z graficznej klawiatury ekranowej.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Fragment książki

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Biografie powieść bograficzna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *