Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Czas ziemiaństwa – wyb. i oprac. Anna Richter

21 marca 2019

Czas ziemiaństwa: koniec XIX wieku – 1945 – wybór i opracowanie Anna Richter
Wydawnictwo Ośrodek Karta , 2017 , 296 stron
Literatura polska



   Monografia ziemiaństwa opowiedziana przez jego przedstawicieli.

   Głos zza grobu o świecie, którego już nie ma. Cząstka duszy polskiej na zawsze utraconej. Ostoja tradycji, wartości, kultury, obyczajów i zwyczajów, ale też zobowiązań wobec społeczeństwa i obowiązków wobec ojczyzny, zniszczona bezpowrotnie przez komunistów. Grupa społeczna rozgrabiona z majątków, wykorzeniona, poniżona, zdeprecjonowana w świadomości Polaków do wroga ustroju, obszarnika i kułaka żerującego, krzywdzącego i wyzyskującego chłopa. To ten ostatni, skrajnie negatywny obraz „panów”, zachowałam w pamięci z lat nauki szkolnej. A jak było naprawdę? Ile w nim było szlachetności, a ile podłości ideologicznej podkreślanej przez katów?

   Autorka opracowania spróbowała na nie odpowiedzieć .

   Zebrała w tej monografii wspomnienia i dzienniki ziemian niekoniecznie najważniejszych rodów z całej Polski. Jej intencją było, jak napisała we wprowadzeniu , z olbrzymiego bogactwa tekstów wybrać te, które wyróżniają się wyjątkowym walorem literackim, wyczuleniem na szczegół, sprawnością obserwacji. Różnorodne tematycznie i z różnych okresów dziejowych Polski, których mapkę umieszczono na wyklejce.

Pozwoliło to na ułożenie tekstów w chronologicznie ukazywany obraz historii ziemiaństwa, ponieważ zamysłem autorki opracowania było wieść czytelnika przez dekady, podkreślając specyficzne doświadczenie tej grupy w różnych momentach dziejowych i z różnych punktów widzenia. Stąd też przeszłość  opowiadana była przez dzieci i dorosłych, kobiety i mężczyzn, arystokratów i ziemian niezamożnych, kresowiaków i ludność z Kongresówki, znane osoby publiczne i nieznane nikomu. Opowieść o ziemiaństwie rozpoczyna niemalże sielski obrazek lat dziecięcych i dorastania Łucji Dunin-Borkowskiej oraz Heleny Ostrowskiej z przełomu XIX i XX wieku. Czasu rozkwitu i dobrze prosperujących folwarków, skupiających się przede wszystkim na organizacji pracy w majątku i panujących w nim zwyczajów, obyczajów i zasad wychowania. To najbardziej spokojny, a zarazem nostalgiczny okres w historii ziemiaństwa. Tę stabilizację przerwała I wojna światowa zapowiadająca początek kłopotów, które, po podniesieniu się z upadku w międzywojniu, kontynuowała II wojna światowa, a ostatecznie unicestwił komunizm w czasach PRL. Wspomnienia były pełne emocji spisywanych często na bieżąco, dzień po dniu. Współodczuwałam je szczególnie w dzienniku prowadzonym przez Zofię Dłużewską-Kańską oraz we wspomnieniach Janiny Konarskiej. Tak bardzo podobnych do siebie w opisach doświadczanych najazdów, grabieży i mordów dokonywanych przez wojska niemieckie, rosyjskie, polskie (walki bratobójcze tuż po II wojnie światowej) i zwykłych bandytów, mimo że pierwsza opowiadała o wirze II wojny światowej przetaczającym się przez majątek, a druga o I wojnie światowej. Najciekawszymi natomiast zapiski Edwarda Woyniłłowicza,

relacjonującymi osobiste pertraktacje w sprawie reform agrarnych z Józefem Piłsudskim. Pełne subiektywnych, a przez to oryginalnych spostrzeżeń i opinii na temat Naczelnika Państwa, którego wygląd dla piszącego okazał się daleki od przedstawień oleodrukowych. W dzienniku pod datą 24 czerwca 1920 roku zapisał – Zobaczyłem człowieka średniego wzrostu, prawie bez zmarszczek, raczej z twarzą nalaną, oliwkową, trochę nawet typu mongolskiego z przekonaniem, że był to raczej człowiek partii, a nie prawdziwy mąż stanu.

   Każdy rozdział historyczny poprzedzało krótkie opracowanie dr. Marcina Chorązki, kreślące jego tło społeczno-polityczne kraju, a kończył zbiór fotografii z danych lat.

   Przysłuchując się tym ludziom, tworzącym od stuleci system wartości i postaw mających ogromne i fundamentalne znaczenie dla narodu w czasach zagrożeń jego istnienia, ulegałam coraz silniejszemu przeświadczeniu, że wraz z unicestwieniem ziemiaństwa, na którego majątek składał się nie tylko dwór, folwark i ileś hektarów – był to owoc pracy pokoleń, również gniazdo rodzinne i ośrodek tradycji kultury, naród Polski bardzo dużo na tym stracił. Dobra i wartości, których nie można przeliczyć na pieniądze i których nie odbuduje się za żadne pieniądze. Mam wrażenie, że straciliśmy cząstkę tego, co wchodzi w skład ducha narodu ujawniającego swoją siłę w sytuacjach kryzysowych dla istnienia państwa. Pozostało we mnie kilka pytań – kto współcześnie przejął rolę ziemiaństwa w tym zakresie?,  czy w ogóle ktoś przejął?, a może nam, współczesnym Polakom taka rola nie jest potrzebna? Myślę, że odpowiedzi udzieli nam tylko przyszłość.

   Mam nadzieję, że nie w sposób bolesny.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Czas ziemiaństwa. Koniec XIX wieku – 1945 [Anna Richter]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Autorka o genezie potrzeby powstania książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Wspomnienia powieść autobiograficzna

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *