Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Chorwacja. Przewodnik historyczny – Sławomir Koper

21 marca 2019

Chorwacja: przewodnik historyczny: o fascynującej historii, jedzeniu i piciu – Sławomir Koper
Wydawnictwo Bellona , 2011 , 267 stron
Literatura polska

Od dawna wiem, że w kuchni najlepiej rozmawia mi się nie z sąsiadką, a z kucharzem, w bibliotece nie z pisarzem czy bibliotekarzem, a z krytykiem literackim, a w podróży…
Do tej pory, do tej książki sądziłam, że z włóczykijem, globtroterem czy pasjonatem poznawania świata i przemieszczania się po nim. Od dzisiaj wiem, że z… historykiem. Wcześniej nie widziałam różnicy między książką podróżniczą napisaną przez pasjonata drogi, a profesjonalistą z pasją podróżowania. A różnica jest i to ogromna. Wystarczyło, że sięgnęłam po ten przewodnik historyczny, bym poczuła efekt opowieści dyktowanej sercem człowieka od kilkunastu lat zafascynowanego Chorwacją i rozumem historyka, mającego na jej temat wiedzę rozległą niczym morze i przepastną niczym studnia bez dna. Z mroków której wyłaniały się konteksty sięgające dziejów Odyseusza i te rozgrywane we współczesnych mi czasach, o których w latach dziewięćdziesiątych XX wieku donosiły media. A ponieważ lubię widzieć o czym mowa i wodzić palcem po mapie, skoro nie mogę być fizycznie w omawianych miejscach, z braku mapki w książce, przytaszczyłam swój dyżurny, wielki jak stół, atlas geograficzny świata pod moją gawrę czytelniczą, otwierając go na stronie z Chorwacją:

 

 

Tak przygotowana, zabrałam się do czytania rozdziałów po kolei. Chociaż nie musiałam. Autor w przedmowie uprzedził mnie, że nie są one poukładane chronologicznie. Wręcz nie posiadają żadnego logicznego porządku, a ich tematyka podyktowana jest przypadkowym, luźnym tematem głównym z burzliwych dziejów Chorwacji, wokół którego budowana jest opowieść, kojarzone konteksty z mnóstwem dygresji, a raczej kolejnymi, ważnymi i ciekawymi szczegółami. Były więc to osoby znane i ważne w chorwackiej historii jak Josip Broz-Tito czy Dioklecjan, którym autor poświęcił osobne rozdziały, nie zapominając umieścić pod ich tytułami nazw miejscowości, o których będzie przy okazji mowa, w taki oto sposób:

 

 

Czasami tematem głównym było zjawisko społeczne (nacjonalizm lub rozpad Jugosławii) czy grupa społeczna (Kozacy Adriatyku) mające wpływ na kształtowanie się świadomości miejscowej i napływowej ludności, a tym samym na kierunki rozwoju historii miejsca, w którym przyszło im mieszkać i żyć. Nie były to jednak wykłady historyczne, a raczej eseje gęste od własnych, prywatnych przemyśleń, wniosków, gdybań, uwag wzbogacone rozmowami z przyjaciółmi czy komentarzami poznanych w podróży ludźmi. A przy okazji Polaka wyczulonego na każdy przejaw polskości, pozostawiony przez naszych rodaków prawie w każdej epoce historycznej. Tam gdzie przypuszczał, że będzie mi trudno zrozumieć omawiane zagadnienie, a było ich trochę, odwoływał się do moich doświadczeń, posiadanej wiedzy i znanych mi porównań. Opowiadając o pradziejach zwiedzanej krainy, wyspy czy miasta, czasami przywoływał obrazy ze znanych filmów (Gladiator w rozdziale Gladiatorzy i żywe torpedy) czy tytuły powieści uznanych pisarzy. Również polskich. Autorów takich, jak Zofia Nałkowska czy Melchior Wańkowicz, którzy uwiecznili Chorwację w swoich wspomnieniach, a malarz i architekt Stanisław Witkiewicz, w gwaszach. I mimo że podtytuł książki zawiera pojęcie „przewodnik historyczny”, to spoza tego chłodnego, logicznego umysłu historyka wyłania się człowiek urzeczony pejzażami i cudami natury przede wszystkim Dalmacji i Istrii, polecający miejsca niewymieniane w oficjalnych przewodnikach turystycznych, namawiający do zboczenia z powszechnie znanej trasy turystycznej dla miejsca mało odwiedzanego, a godnego uwagi, wskazujący czas o najmniejszym natężeniu ruchu turystycznego, by w spokoju móc kontemplować ciszę zwiedzanej świątyni czy bez tłoku poruszać się po wąskich uliczkach miast i miasteczek, polecający specjały miejscowej kuchni, najlepsze wina i piwa, pomagając przy okazji uniknąć pułapki cenowej.
Całość utrzymana w brązowym kolorze przydawała opowieściom patyny przeszłości.

 

 

Nie zaszkodziło to drukowi, ale zamieszczonym fotografiom niestety, tak. Często były nieczytelne i niewyraźne, z efektem ujęcia „pod słońce”. Trochę żałowałam, że nie mogłam zobaczyć uroku tak ciekawie opisywanych miejsc, zwłaszcza, że nie mam gwarancji zawitania kiedykolwiek na Bałkany. Ale jeśli nawet nigdy nie wybiorę się w te strony, to spotkanie z autorem pomogło mi zrozumieć i poukładać poplątaną i wybiórczą wiedzę na temat bardzo trudnej historii tego regionu, nie bez powodu określanym „kotłem bałkańskim”. Bo żeby zrozumieć jakim kosztem (czystki etniczne) i jak doszło do ustanowienia obecnych granic państw na terenie byłej Jugosławii, trzeba usiąść wieczorem z autorem i jego przyjaciółmi do wieczerzy, gdzieś ponad dachami Dubrownika, uraczyć się miejscowym winem i spoglądając na Adriatyk, przysłuchać się toczonej rozmowie, chwilami bardzo emocjonalnej ze strony gospodarzy, o czasach dawnych i tych współczesnych, po których na ścianach domu widać jeszcze ślady pocisków i kul, a na okolicznych dachach jaśniejsze łaty dachówek kryjących dziury po bombach. Może dlatego ten podtytuł umieszczony na okładce:

 

 

zamieniłabym na taki – O bardzo trudnej historii przy jedzeniu i piciu.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Podróżnicze

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *