Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

Chciwość jest dobra – Zbigniew Machowski

21 marca 2019

Chciwość jest dobra – Zbigniew Machowski
Wydawnictwo Nowy Świat , 2011 , 286 stron
Literatura polska

Na początku zdobywania wiedzy o otaczającej mnie rzeczywistości byłam przekonana, że ludzkością, a tym samym światem, rządzą tylko trzy największe namiętności – władza, seks i pieniądze. Potem przeczytałam Tunel Gary’ego Bravera, który przeforsował bardzo przekonująco pogląd, że kierunek rozwoju ludzkości dyktuje zemsta samego Złego. A w tej książce z kolei spotkałam się z bardzo wiarygodną teorią, że chciwość wyjaśnia, streszcza i wyraża esencję ducha ewolucji. Chciwość, we wszystkich swych postaciach – życia, pieniądza, miłości, wiedzy – popycha w górę rozwój ludzkości. Nie mam jednak poczucia chaosu, bo wiem, że każdy pogląd zależy od punktu siedzenia. Cytowane powyżej zdania nie są słowami autora, a bankiera Gordona Gekko granego przez Michaela Douglasa w filmie Wall Street w reżyserii Olivera Stone’a. To właśnie tę teorię zawartą w aktorskiej kwestii i ten punkt siedzenia wykorzystał autor do zbudowania swojej wersji teorii ewolucji ludzkości, wykorzystując do tego liczne fakty ze współczesnej polityki. I tutaj zgodzę się z autorem świetnego Gulaszu z turula, który na odwrocie książki umieścił taką opinię:

 

 

Zwłaszcza z drugim jego zdaniem, bo autor pokusił się pokazać mi prawdopodobny scenariusz wydarzeń politycznych i gospodarczych, serwowanych codziennie w moich ulubionych telewizyjnych Faktach i Wiadomościach, jako ciąg większej całości niedostępnej przeciętnemu odbiorcy. Połączył znane fakty logicznie skonstruowaną fabułą oraz bohaterami, którzy tak naprawdę są drugoplanowi w tej opowieści, tworząc prawdopodobny proces zdobywania realnej władzy ukryty przed oczami zwykłego obywatela, a którego odpryski skutków oglądam w mediach w postaci doniesień o na przykład galopującym wzroście cen paliwa.
To właśnie on jest głównym bohaterem.
Proces, w którym chciwość i materializm dyktuje kierunki rozwoju polityki, a tym samym świata i funkcjonujących w nim ludzi. Pesymistyczny w swoim przekazie, forsującym teorię, że światem rządzą finansiści, a ideały zamieniły się w interesy. Mniejsze, większe i te największe, w które można zostać wplątanym wbrew własnej woli tak, jak Maks i Joanna, postronni bohaterowie, pionki stojące na drodze miażdżącej machiny, być ich inicjatorem, tak jak Andriej Blazow, pomysłodawca i organizator tajnej operacji Alfa mającej na celu przejęcie polskiej spółki gazowej z koncesją na poszukiwanie gazu łupkowego lub zwycięzcami w tej grze tak, jak bankierzy zgarniający całą pulę. Powodzenie, a nawet życie w tej wojnie wywiadów polityczno-gospodarczych, w której ludzie i technika informacyjna są tylko narzędziami, zależy od tego, jak bardzo człowiek jest chciwy i jak wysoko stoi na drabinie hierarchii społecznej. Wszystkie chwyty są dozwolone, a świat w tej grze nie jest ograniczony lojalnością wobec przyjaciół i własnej ojczyzny.
Liczy się tylko pieniądz.
Ale nie tylko fabuła i przesłanie powieści skupiały moją uwagę. Również fakty poukrywane w jej treści. Ten thriller był dla mnie specyficznym testem na orientację we współczesnej polityce i zgaduj-zgadulą o kim mowa. Ostatni raz podobną rozrywkę miałam w kryminale W imię zasad Marka Harnego. Szybko kojarzyłam informacje powszechnie znane, bezpieczne, niewymagające kamuflażu jak pożar w rafinerii w Możejkach, doniesienia, że wydobycie gazu z łupków jest groźne, że za jego przyczyną polski chłop zamiast kranu będzie miał w chałupie palnik, bo jak odkręci kran, to gaz mu poleci, nie woda czy oszustwo twórcy indeksu giełdowego Nasdaq Bernarda Madoffa. Niewielkiego wysiłku wymagały również skojarzenia personalne. Od tych bardzo łatwych do odgadnięcia o kim mowa, kiedy mówimy o prezydencie-premierze-prezydencie Rosji, mimo że w powieści nazywany jest Smirnowem, który ćwiczy w siłowni, Smirnow gra w piłkę z młodzieżą, Smirnow pływa, Smirnow galopuje na koniu. Zwłaszcza to ostatnie nie pozostawia złudzeń. Po te trudniejsze, nad którymi musiałam się zastanowić dłużej, bo o kim mowa, kiedy mówimy o doradcy ze Słowacji czy Chorwacji, a może z Polski…? Nie pamiętam. Ten były minister, katolik, no. – Piotrowski. Porzucił żonę z dziećmi i dyma jakąś kelnerkę?
Przecierałam oczy ze zdumienia, nie widząc na początku zwyczajowej formuły asekuracyjnej, odżegnującej się od ewentualnych skojarzeń z faktami i osobami rzeczywistymi (a było ich mnóstwo!) i zapewniającej, że całość powieści to 100% fikcji. Nasuwało mi się jedno pytanie – to odwaga autora podyktowana dziennikarską przeszłością czy desperacja człowieka, który nie godzi się na kształt świata, tworzonego przez chciwość, na chciwości i z chciwości?
Jakkolwiek by nie było, powieść ta, to swoista pobudka dla uśpionych obserwatorów życia, która otwiera oczy na niewidzialne, ale obecne pod powierzchnią oficjalnej polityki. Niektórzy się obudzili, co było widać, słychać i czuć w hasłach strajkujących na Wall Street – Cała ludzkość żyje i pracuje dla 1% najbogatszych!
Dla tych ostatnich, z ich punktu siedzenia, chciwość nie jest dobra.
Jest bardzo dobra!

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Kryminał sensacja thriller

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *