Na ostrzu książki

Czytam i opisuję, co dusza dyktuje

90 najważniejszych książek w życiu dla ludzi, którzy nie mają czasu czytać – Henrik Lange

21 marca 2019

90 najważniejszych książek w życiu dla ludzi, którzy nie mają czasu czytać – Henrik Lange
Przełożył Bohdan Maliborski
Wydawnictwo Świat Książki , 2009 , 187 stron
Literatura szwedzka

Do tego tytułu dodałabym jeszcze – lub mają go za mało. I w tej końcówce mieściłabym się ja. Człowiek, który czyta, ale tocząca się lawina nowych tytułów przez moje życie, tych z klasyki i tych właśnie przechodzących do klasyki, i tych, które się właśnie ukazują i na pewno staną się dziełami znanymi i uznanymi, przekracza limit czasowy jego trwania. Muszę dodać, że w tempie geometrycznym. Wbrew logice i racjonalnemu myśleniu, nie pogodziłam się z tym faktem do dzisiaj. O skutkach tej fiksacji nie napiszę. Zdradzę tylko, że wcale z tym nie walczę i jest mi z tym bardzo dobrze. Uciekam się za to do różnej w skutkach selekcji, a to poprzez osobistą rekomendację innych (te są najtrudniejsze do odrzucenia), a to poprzez recenzje krytyków literackich (czasami kosmicznie zawiłych i z tendencją do kilkakrotnego nicowania w tę i we w tę), a to poprzez zachwyty w portalach i blogach książkowych (te lubię najbardziej) lub właśnie poprzez „bryki” jak ta pozycja. Jakoś muszę sobie radzić, żeby nie usiąść nad brzegiem rzeki mojego umiłowanego końca świata i nie zacząć płakać z powodu niedostatku sił do zamiarów, zwłaszcza tych fizycznych. Moich marnych, potencjalnych, statystycznych jeszcze pięćdziesięciu lat życia (o ile nie oślepnę) wobec setek tysięcy powieści wartych poznania. Stronę finansową tej pasji ukryję pod ciężką kotarą milczenia. Od stycznia 2011 roku narzucę drugą, przykrywając sromotę podatku VAT.
Dlatego skwapliwie sięgnęłam po tę, nazywając rzecz po imieniu, ściągę ściągi, zwłaszcza że napisana jest, a właściwie narysowana, w formie mini komiksów. A żeby było prościej i szybciej oglądać, to w takiej postaci czterech obrazków każdy, z czego pierwszy to tytuł:

 

 

Dla podniesienia poziomu przyjemności odbioru, doprawione naprzemienną dawką lekkiego humoru lub ciężkiej ironii, w zależności od fabuły historii.
Z 90 tytułów przeczytałam 25. Kilku innych oglądałam ekranizację, po której obejrzeniu trudno wrócić mi do druku, chociaż z autopsji wiem, że ten ostatni przeważnie jest naj pod każdym względem. Ogólny wynik oceniam na marność nad marnościami, jak mawiał pewien filozof. Pocieszam się tylko, że nie jest to kanon obowiązkowy, chociaż za taką uważam Biblię (wcale nie ze względów tylko religijnych), której czytanie zakończyłam na Ewangelii według Św. Marka i czekającej na dokończenie kiedyś tam. Jej streszczenie w takim wydaniu jest dla mnie obrazkowym cudem:

 

 

Zastanawiam się, czy prawem serii nie doczytać jeszcze Koranu i Tory. Chociaż kolejność czytania powinna być odwrotna. Koran już mam, ale z Torą może być problem.
Zauważyłam też pewną tendencję autora w charakterystyce tych powieści. Im książka śmieszniejsza w założeniu jej twórcy, tym mniej śmieszniej przedstawiały ją rysunki i odwrotnie. I tutaj moje odczucia idealnie się pokrywały. Na przykład ta:

 

 

Do dzisiaj zastanawiam się, w którym momencie miała mnie rozbawić?
Kilka historii mnie zaciekawiło i zachęciło do odnotowania sobie paru tytułów do przeczytania, w tym ten:

 

 

Nie mam nic przeciwko temu, aby autor opisał kolejnych kilkadziesiąt historii kreską. Zawsze łatwiej będzie mi zrobić sobie taki oto powyższy, czytelniczy rachunek sumienia. Ale czy je uspokoi i rozgrzeszy w moich oczach?
Obawiam się, że nie.
Mam usiąść i płakać?
Nie, będę robić, a właściwie czytać swoje.

Autorka: Maria Akida

Kategorie: Komiks

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *